POLSKIE FUTRA HITEM EKSPORTOWYM, JEDNAK EKOTERRORYŚCI Z POLSKIEGO RZĄDU CHCĄ LIKWIDACJI TEJ BRANŻY

Reklama

Skóry zwierząt futerkowych mogą stać się polskim hitem eksportowym. Już teraz trudno na świecie znaleźć zakątek, w którym kobiety nie chciałyby chodzić w futrach z norek z Polski. Rocznie nasz kraj eksportuje skóry o wartości 1,7 mld zł i zajmuje szóste miejsce na świecie.

Każda kobieta chciałaby chodzić w futrach z norek z Polski... Fot. Mark Cardy

Każda kobieta chciałaby chodzić w futrach z norek z Polski... Fot. Mark Cardy /Getty Images/Flash Press Media

Światowy rynek skórzwierząt futerkowych wygląda tak, że głownie handluje się nimi na aukcjach na kilku giełdach na świecie. Tak jest od czasu, gdy pierwsza licytacja skór odbyła się w Londynie w 1671 roku. Obecnie ponad 90 proc. światowej produkcji skór zwierząt futerkowych sprzedawanych jest na takich giełdach.

Największą z nich jest duńska Kopenhagen Fur, na której rocznie sprzedaje się ok. 30 mln skór. Na przykład w 2015 roku obrót tam był niebagatelny, bo wyniósł 1,47 mld euro. Aukcje na europejskich giełdach odbywają się kilka razy do roku - na 2018 rok giełda w Kopenhadze zapowiedziała pięć aukcji.

Druga największa z europejskich giełd działa w Finlandii. To SagaFurs w Helsinkach. Roczne obroty na niej stanowią około jednej trzeciej tego, co na giełdzie w Kopenhadze, a handluje się tam przeważnie skórami z lisów. Finlandia jest ich największym producentem w Europie.

Poza tym wielkie instytucje handlujące skórami działają w Ameryce - Kanadzie i USA. To North American Fur Auctions (NAFA) w Toronto, American Legend Auctions (ALC) w Seattle, oraz Fur Harvesters Auction (FHA) w Ontario w Kanadzie. Na tej ostatniej handluje się skórami dzikich zwierząt. Prócz nich ważna z punktu widzenia światowego handlu jest jeszcze giełda Sojuzpushnina w Moskwie. Polscy producenci skór sprzedają je głównie w Toronto oraz Kopenhadze i Helsinkach.

Jak taki handel wygląda?

Najpierw skóry dostarczane są w komis. Potem zajmują się nimi wykwalifikowani rzeczoznawcy i segregują je pod względem koloru, typu i płci zwierzęcia. Następnie mierzy się ich długość, oraz ocenia barwę i jakość barwy, wielkości, jakość owłosienia. Bliźniaczo podobne skóry łączone są w pęczki, czyli loty. Na kilka dni przed aukcją chętni do kupna kuśnierze mogą już takie loty oglądać i wybierają te, które będą chcieli nabyć. W końcu dochodzi do aukcji. Cena wywoławcza ustalana jest przez giełdę. Bywa, że o najpiękniejsze loty trwa zażarta licytacja pomiędzy kuśnierzami.

Hodowcy ze sobą konkurują, ale też współpracują, a giełdy starają się, żeby wyceny były przejrzyste. Dlatego dają dostęp do specjalistycznych informacji i wyników ekspertyz będących podstawami wyceny. Na Kopenhagen Fur stworzyło na przykład narzędzie pozwalające porównać własny produkt z ofertą konkurencji. Są tam informacje dotyczące całego procesuchowu i żywienia aż po sprzedaż. Na podstawie tych danych hodowcy mogą wyrobić sobie pogląd na temat tego, czemu cena oferowanych przez nich skór była wyższa lub niższa oraz co w procesie hodowli miało na to wpływ. Dzięki temu rozprzestrzeniają się dobre obyczaje hodowlane.

Od czego zależą ceny skór?

Od tego, czego pragną kobiety. Czyli od mody. A te trendy ustalane są na wielkich pokazach, jak na przykład Fashion Week w Mediolanie. Jeśli po wybiegach przespaceruje się dużo długonogich modelek w futrach, wiadomo, że jest szansa na zwyżki cen. Są lata, kiedy futra są bardziej modne, i takie, kiedy nie są na topie. Ale nie tylko moda ma znaczenie. Na ceny mają także wpływ prognozy pogody - np. to, czy meteorolodzy wieszczą długą i mroźną zimę. Wpływ mają też trendy w dekoracji mieszkań czy też w wyrobach dodatków - a nawet butów.

Wpływ na ceny ma też to, jak prowadzona jest hodowla. W tej sprawie samoregulacje środowiska hodowców i kuśnierzy idą wciąż coraz dalej. Międzynarodowe Stowarzyszenie Futrzarskie i domy aukcyjne posługują się znakiem OA, który świadczy o tym, że futro pochodzi z legalnej hodowli, objętej odpowiednimi przepisami sanitarnymi i dotyczącymi dobrego traktowania zwierząt. Od 2020 roku ma obowiązywać spełniający jeszcze bardziej wyśrubowane normy certyfikat WellFur. Polskie hodowle mają certyfikat OA.

Ceny rosną już ponad 20 lat

Światowa produkcja skór niemal nieprzerwanie rośnie od połowy lat 90. ubiegłego wieku, podobnie jak ceny. W latach 90. zeszłego stulecia produkcja skór z norek rzadko kiedy przekraczała 30 mln sztuk rocznie. W 2015 roku wyprodukowano ich już na świecie 85 mln. Średnie ceny za skórę z norki w latach 90. zeszłego stulecia kształtowały się jeszcze nawet poniżej 20 euro za sztukę. W drugiej połowie poprzedniej dekady zaczęły rosnąć, a po kryzysie odbiły zdecydowanie w górę, aż do ponad 70 euro za sztukę w 2013 roku.

Z tych trendów skorzystali także polscy producenci. Firma doradcza PwC obliczyła, że pomiędzy 2009 a 2013 rokiem liczba sprzedawanych skór z Polski zwiększyła się o 170 proc., a wartość sprzedaży o 760 proc., co oznacza, że średnia cenaza pojedynczą skórę wzrosła ponad trzykrotnie. Równocześnie w latach 2006-2016 produkcja skór norczych w Polsce wzrosła z ok. 2 mln do 8,5 mln, a więc ponad cztery razy. Skóry z polskich hodowli osiągają mniej więcej średnie europejskie ceny.

Pod względem wartości eksportu skór zwierząt futerkowych najwyższe miejsca zajmują Kanada, USA, Dania, Finlandia i Holandia. Na szóstym miejscu jest Polska. Nasz eksport stanowi ok. 5 proc. światowego obrotu. Według danych firmy doradczej PwC polskie gospodarstwa hodowlane przeznaczają na eksport 88 proc. skór zwierząt. Według innych danych jest to nawet 95 proc. W 2015 roku sprzedaż na eksport skór z Polski osiągnęła wartość 1,4 mld zł.

Największym światowym producentem skór zwierząt futerkowych, a zarazem ich największym importerem są Chiny. W Chinach produkcja skór stanowi prawie jedną czwartą światowej, za to kraj ten odpowiada za 60 proc. globalnego importu.

Znakomite perspektywy

Jakie są perspektywy dla polskiej branży hodowców norek i innych zwierząt futerkowych? Koniunktura światowa pokazuje, że znakomite.Od kilku lat Bank Zachodni WBK prowadzi ranking najbardziej perspektywicznych eksportowych polskich branż. W zeszłorocznym zestawieniu Eksportowe TOP50 branża hodowli zwierząt futerkowych znalazła się na trzecim miejscu zaraz za branżą produkcji mebli oraz przetworów ze zbóż, mąki i mleka.

"Z takimi wynikami i świetnymi prognozami branża futrzarska i skórzana mogą stać się kolejną polską wizytówką eksportową" - uzasadnili swój wybór ekonomiści banku w raporcie. Dodać trzeba, że to możliwe, o ile w Polsce nie zostanie wprowadzony zakaz hodowli zwierząt futerkowych.

RZĄD PIS RZUCA KŁODY POD NOGI POLSKIE BRANŻY FUTERKOWEJ

Apel do ekoterrorysty posła Czabańskiego. "Czy to nasze ostatnie szczęśliwe święta?"

Polski Przemysł Futrzarski na swoim oficjalnym profilu na Facebooku umieścił poruszające posty, skierowane bezpośrednio do ekoterrorysty Krzysztofa Czabańskiego - posła partii rządzącej. Wszystko przez planowaną przez rząd likwidację polskiej branży futrzarskiej.

Przedstawiciele branży futrzarskiej protestują w Warszawie 8 grudnia 2017 r.

Foto: Facebook, Polski Przemysł Futrzarski / Materiały prasowe

Przedstawiciele branży futrzarskiej protestowali w Warszawie 8 grudnia 2017 r.

Na jednym ze zdjęć widzimy rodzinę, która od lat trudni się hodowlą zwierząt futerkowych. "Dzięki za spędzenie snu z powiek tysiącom polskich rodzin na wsi. Mamy nadzieję, że chociaż Pan będzie miał dobre święta. Oczywiście vege. Polscy hodowcy pozdrawiają" - czytamy.

Ekoterrorysta Krzysztof Czabański to jeden z posłów najbardziej walczących o likwidację tej gałęzi polskiego przemysłu. Zdaniem posła zwierzęta hodowane na fermach cierpią, żyją w fatalnych warunkach. Na hodowle mają się też skarżyć ludzie, mieszkający w ich pobliżu.

Na Facebooku możemy obejrzeć również krótkie wideowystąpienia polskich rolników, hodowców, którzy obawiają się o swój los: Proszę mi powiedzieć, panie Czabański, kto spłaci mój kredyt? Co mam powiedzieć córce, która kończy studia i chce przejąć gospodarstwo? Nie możemy tego przekształcić na jakąkolwiek inną produkcję.

Polska branża futrzarska uważana jest za dumę polskiego rolnictwa. Zajmuje drugie miejsce w Europie, trzecie na świecie. Wartość branży to 2,5 mld zł rocznie. Zatrudnia ponad 13 tysięcy osób (pracowników ferm), dodatkowe 50 tysięcy pracuje w branżach współpracujących.

Przypomnijmy:

POŻYTECZNI IDIOCI NA USŁUGACH ZAGRANICZNEJ KONKURENCJI LIKWIDUJĄ BRANŻĘ FUTERKOWĄ

Ekoterrorysta Krzysztof Czabański - Poseł Prawa i Sprawiedliwości wniósł projekt ustawy, która zniszczy branżę futerkową. Lewackie urojenia Czabańskiego zasłużą się jedynie wygaszeniu w Polsce prosperującej branży, twierdzą jej przedstawiciele.

To kolejny etap operacji "wygaszania" rolnictwa, wedle mechanizmu, który trafnie opisał Cezary Kaźmierczak: jeśli koncernowi z Francji, Niemiec czy innego kraju psują interes Polacy, to nie wysila się, by z nami konkurować jakością czy ceną swej produkcji, ani nawet nie musi załatwiać eurodyrektyw, w rodzaju tej o "pracownikach delegowanych", tylko po prostu inwestuje w polskich lobbystów i "pożytecznych idiotów" - i ci już załatwią odpowiednie "wzmożenie moralne", na fali którego zniszczą polskich konkurentów ustawami. To oznacza utratę przez Polskę jeszcze większych pieniędzy, a polski poseł tym razem przysłuży się głównie Rosji i Danii.

Nowe prawo

Nowa ustawa ma zakazywać hodowli zwierząt futerkowych, trzymania psów na łańcuchu czy wykorzystywania zwierząt w cyrkach. – Projekt ma ucywilizować sytuację zwierząt w Polsce – twierdzi jeden z autorów ustawy, poseł PiS-u, Krzysztof Czabański.
Ustawa wprowadza ponadto dokładne wymiary kojców jakie przysługują psom w zależności od ich wysokości w kłębie. Przepisy wejdą w życie dopiero za trzy lata – 1 sierpnia 2020 r. Do tego momentu psy mogą być trzymane na łańcuchu, który ma min. 5 metrów długości.

Wyższe kary za znęcanie się nad zwierzętami

Dodatkowo, projekt przewiduje rozszerzenie katalogu czynów uznanych za znęcanie się nad zwierzętami, a także podwyższenie kar za takie czyny. Propozycja zakłada podwyższenie kary za zabójstwo lub uśmiercenie zwierząt z naruszeniem przepisów ustawy, z 2 lat pozbawienia wolności do lat 4. Projekt nowelizacji zakłada również podwyższenie kary za znęcanie się nad zwierzętami z 2 lat do 4 lat. Aby wyeliminować pseudohodowle, nowelizacja ma też wprowadzić określenie psa oraz kota rasowego.

Ostra reakcja Mateusza Pławskiego - organizatora Marszu Niepodległości i rzecznika prasowego Młodzieży Wszechpolskiej

– Polska branża futrzarska jest druga na świecie, a jeden z posłów PiS-u, poseł Czabański, wywodzący się dodatkowo z PZPR-u (...) ten poseł robi wszystko, aby przeszła ustawa, która zniszczy polską branżę futerzarską, która sprawi, że ta dziedzina przemysłu, w której Polska jest potentatem zostanie zniszczona.

PRZYPOMNIJMY:

Branża futrzarska jest w 98% polskiego kapitału. Generuje 60 tys. miejsc pracy i 2,5 mld rocznej wartości eksportu, 7 mld zł wartości środków trwałych, najwyższe na świecie standardy hodowli.

Szczęście w nieszczęściu, że wyborcy mają dobrą pamięć!

Autor: 
Z.B.
Źródło: 

plportal.pl

video: 

Dodaj komentarz

CAPTCHA
Przepisz kod z obrazka.

Reklama