Milosz Zeman cierpi na chorobę "filipińską"

Wtorkowe wystąpienie prezydenta Czech Milosza Zemana ożywiło plotki o jego nie najlepszym stanie zdrowia i częstym sięganiu do kieliszka. Na zamieszczonym w internecie nagraniu widać wyraźnie, że czeski prezydent ma poważne problemy z przejściem kilku metrów z mównicy na salę. Plotki o niedyspozycji prezydenta zostały jednak zdementowane przez jego rzecznika, który uznał nagranie za manipulację.

Czeski prezydent wstał z krzesła podczas posiedzenia w siedzibie Rady Europy z wyraźnym trudem. Jego chód był chybotliwy i niepewny, a do opuszczenia sali potrzebował asysty osobistych ochroniarzy. Nieporadny krok i ciągłe trzymanie barierki przez Zemana doprowadziło do kolejnej fali zainteresowania obecnym stanem zdrowia głowy czeskiego państwa.

Czeski internet zdążył obiec gif, który pokazuje nieporadne zachowanie prezydenta. Internauci zaczęli plotkować o wyraźnej niedyspozycji prezydenta, za którą miałaby stać czeska palona śliwowica, której Zeman jest zdeklarowanym miłośnikiem. "Od siedmiu lat, zamiast becherovki piję paloną czeską śliwowicę" - opowiadał w telewizyjnym wywiadzie w 2013 r. Zeman. "Ale musi mieć 51,5 proc, bo 51 proc. jest za słaba, a 53 - za mocna".

Uszkodzenie nerwu obwodowego czy choroba filipińska?

Rzecznik prasowy Zemana, Jirzi Ovaczaczek, wyjaśnił portalowi iDNES.cz, że problemy Zemana spowodowało uszkodzenie nerwu obwodowego, tak zwana choroba neuropatyczna, która utrudnia mu chodzenie. Ovczaczek zauważył jednocześnie, że "polityki nie prowadzi się nogami, ale głową".

Ovczaczek oskarżył na Twitterze czeskie stacje telewizyjne, zarzucając im rozprzestrzenianie zmanipulowanej informacji. Według niego to element "antykampanii" prowadzonej przed zbliżającymi się wyborami.

Rzecznik przypomniał również, że prezydent porusza się dzięki biologicznym endoprotezom. "Mam je już chyba z 10 lat. Regularnie kołyszę się podczas chodu, niekiedy spadam ze schodów. Nie można tego wyleczyć, co najwyżej można zatrzymać postępy schorzenia. Kupiłem sobie zatem laskę, dzięki której chodzę nieco lepiej, przynajmniej na płaskich powierzchniach" - mówił prezydent.

Z drugiej strony, czeska opinia publiczna przypomina liczne ekscesy alkoholowe Milosza Zemana. Wcześniej, w 2013 r., Zeman zataczał się podczas otwarcia wystawy klejnotów koronnych. Już wtedy ówczesna rzeczniczka szła w zaparte dementując pogłoski o alkoholowym upojeniu prezydenta. "Prezydent walczy z infekcją wirusową" - mówiła wówczas.

Wyniki badań

Stan zdrowia prezydenta i jego problemy z równowagą są przedmiotem zainteresowania czeskich mediów już od dawna. Z tego względu w sierpniu wystosowano specjalne oświadczenie o stanie zdrowia prezydenta. Według tego oświadczenia, oprócz neuropatii kończyn dolnych, prezydent cieszy się dobrym zdrowiem.

Szef lekarskiego konsylium, Martin Holcat, potwierdził w raporcie, że prezydent 20 lipca poddał się kompleksowemu badaniu klinicznemu i laboratoryjnemu w szpitalu w Homolce.

"Na podstawie tych wyników można stwierdzić, że obecny stan zdrowia Prezydenta jest bardzo dobry. Dzięki ćwiczeniom i zrównoważonej diecie osiągnięto spadek wagi i długoterminową stabilizację poziomu cukru we krwi" - podsumowuje wyniki badań Holcat.

Niezdrowy styl życia

Według neurologa Jana Martina Stranskiego do pogarszającej się kondycji Zemana przyczynia się zaawansowany wiek i bardzo niezdrowy styl życia. Lekarz wskazuje również na problemy z pamięcią i kłopoty z refleksem. Lekarz jednocześnie zauważył, że stan zdrowia pogarsza się w sposób gwałtowny i niejednostajny.

Kondycja prezydenta z pewnością poprawiłaby się, gdyby ten ograniczył spożycie alkoholu. Wcześniej co prawda krążyły takie plotki, ale zostały zdementowane przez samego prezydenta. "Alkohol uwielbiam i piję z nieprzemijającą przyjemnością" - przyznał z rozbrajającą szczerością Zeman. Czeski prezydent zdaje sobie również sprawę ze swojej nadwagi.

"W oczach moich zwolenników mam poczciwe dwie brody, a w oczach przeciwników - trzy brody" żartował swego czasu.

"Mówili o mnie, że wystarczy mi zjeść pajdę chleba ze smalcem i trzy ogórki. To nieprawda. Ja na chleb ze smalcem kładę cebulę. Co prawda nigdy nie przyjmuję pieniężnych podarunków, ale jeśli ktoś mi przyniesie butelkę dobrego wina albo śliwowicy - nigdy nie odmówię i - powtarzam - to nie jest korupcja. To dar!" - powiedział przed laty w telewizyjnym wywiadzie.

Wydaje się, że Milosz Zeman dla własnego dobra powinien ograniczyć konsumpcję darów. Brakuje tylko, żeby się nabawił choroby filipińskiej albo niedowładu goleni.

Autor: 
----
Źródło: 

interia

Dział: 
video: 

Dodaj komentarz

CAPTCHA
Przepisz kod z obrazka.