Rafał Trzaskowski kandydat PO na prezydenta Warszawy wzorem dawnych komunistów napisał samokrytykę

Rafał Trzaskowski postanowił "ułatwić wszystkim PiSowskim hejterom pracę" i przeprowadził autolustrację. Czyli taką samokrytykę, jaka była modna w dawnym ZSRR i PRL-u. Więcej samokrytyki towarzysze - krzyczeli do siebie z trybun i mównic komuniści. W ten właśnie sposób komuniści wyjawiali przed Wielkim Bratem, swoje słabości.

Nie ma wątpliwości, że Rafał Trzaskowski postanowił skorzystać z poradnika "Jak zostać komunistą".

Co w poradniku można przeczytać:

1. Musisz coś ludowi powiedzieć. Najlepiej wyjaw swoje słabości, a proletariat Ci wybaczy.
2. kradniesz – przyznaj się. Dorabiasz na boku i wyzyskujesz — przyznaj się.

3. Zainwestowałeś pieniądze ludu, bo chciałeś być burżujem? - Powiedz to im. Lud na to czeka. Oni też mają słabości. Najważniejsze, żebyś wszystko pokornie oddał Władzy Ludowej.

4. Miałeś bogatych i znaczących krewnych? — Musisz o tym powiedzieć, zanim lud sam odkryje, że pochodzisz z burżuazji i okrzykną Cię wrogiem klasowym.

Co napisał o sobie kandydat na prezydenta Warszawy w obszernej samokrytyce na Facebooku?

"Zlustruje się dla Was sam. Polityczne winy znacie. Czas na prywatne" - rozpoczął wpis.

Trzaskowski zaczął od swoich "powiązaniach z obcymi mocarstwami". Ma o tym świadczyć fakt, że "pra-pra dziad i dziad służyli pod obcym dowództwem - Napoleona i Cesarza Józefa". Dalej przedstawia losy swoich krewnych: "pradziad zrzucił habit Jezuity (zaprzaniec jeden) i zakładał pierwsze żeńskie gimnazja w Galicji (czyli, umówmy się, był dziewiętnastowiecznym genderowcem). Jego stryj w powstaniu listopadowym, jako podchorąży, atakował Belweder (nieudacznik - wypuścił z rąk Wielkiego Księcia - przypadek?)".

Z kolei "dziadek był hipsterskim antykwariuszem", a "babcia kochała Piłsudskiego".

"Bywałem niegrzeczny"
"Urodziłem się na Powiślu (w szpitalu na Solcu), całe życie mieszkałem na Nowym Mieście - na ulicy Freta - czas dzieliłem między książki i podwórko, które nie zawsze dzieliło moją biblofilską pasję. Stałem pod Kamienicą"
- wyjawia Trzaskowski.

Polityk przyznaje, że "w młodości pijał tanie wina, z rzadka palił zioło i bywał 'niegrzeczny'". Był też na "stypendiach za pieniądze amerykańskie, polskie i unijne". "Na Oxfordzie byłem na stypendium (tamdaradam!) SOROSA" - dodaje.
"Nie obiecuję skruchy"
Trzaskowski wspomina też o swojej "żonie Ślązaczce" i "średnio grzecznych" dzieciach". "12 letniej córce nie podoba się ani Kaczyński, ani Putin i czyta satanistyczne książki fantasy. 8 letni syn nie chce chodzić na religię (gówniarz woli pływać)" - opisuje dzieci.

Kandydat PO na prezydenta Warszawy przyznaje, że "jest filosemitą", "jeździ na rowerze" i "je sałatę, kiedyś jadł nawet jarmuż".

"Więcej grzechów nie pamiętam i nie obiecuję skruchy" - kończy wpis Trzaskowski.

Dalej zadeklarował, że to właśnie On jest w stanie uchronić Warszawiaków przed wrednym PISEM: "Warszawa nie potrzebuje tzw. "dobrej zmiany", Warszawa potrzebuje mądrej zmiany, która będzie się opierała o przywrócenie zaufania dla ratusza" - mówił na konferencji prasowej Trzaskowski. "Stolicy nie można oddać w ręce PiS" - przekonywał.

Trzaskowski podkreślił, że "nie można już dłużej czekać", bo niektórzy rozpoczęli już kampanie wyborczą w Warszawie. Według niego, najważniejsza bitwa o samorząd stoczy się w stolicy. "Winter is coming - zima już się zbliża - żarty się skończyły" - stwierdził poseł PO.

O czym zapomniał w obszernej samokrytyce kandydat na prezydenta Warszawy?

Zapomniał napisać, że jest entuzjastą i gorącym zwolennikiem przyjmowania islamskich imigrantów. W rozmowie w TOK FM powiedział: - "przyjęcie uchodźców to polska polisa ubezpieczeniowa".

Autor: 
Z.B./foto:Jakub Kamiński /PAP
Źródło: 

facebook/plportal.pl

video: 

Dodaj komentarz

CAPTCHA
Przepisz kod z obrazka.