SZEF MSZ JACEK CZAPUTOWICZ POŻYTECZNY IDIOTA NA PASKU BERLINA. CO DALEJ Z REPARACJAMI OD NIEMIEC?

Reklama

Minister spraw zagranicznych Jacek Czaputowicz okazał się pożytecznym idiotą na pasku Berlina. W sposób sprzeczny z polską racją stanu zakomunikował swojemu odpowiednikowi MSZ Gabrielowi S., że dyskusja na temat reparacji wojennych powinna trwać na poziomie ekspertów. Szef polskiej dyplomacji dał do zrozumienia Berlinowi, że sprawa reparacji nie jest dla Polski już priorytetem.

Słowa ministra wywołały szok w PiS. Zdumiony nimi miał być przede wszystkim prezes Jarosław Kaczyński. W Sejmie tłumaczył następnie, że stanowisko partii w kwestii reparacji nie uległo zmianie.

- Minister nie przygotował się do tej wizyty. Dyplomacja dyplomacją, ale pewne kwestie są dla nas nie do złagodzenia. Stąd reakcja prezesa - powiedział dziennikowi "ważny polityk PiS".

Minister Czaputowicz podkreślił, że w kwestii reparacji nadal poszukiwane jest rozwiązanie. – Nie jest to kwestia, która stanowi jakiś balast w stosunkach między rządami, uważamy, że powinny odbyć się dyskusje na poziomie ekspertów i przyjmuję propozycję pana ministra Sigmara Gabriela, by eksperci dyskutowali na ten temat – powiedział szef resortu dyplomacji.

Zadowolony z wypowiedzi Czaputowicza, szef niemieckiej dyplomacji mówił z kolei, że pod względem prawnym kwestie reparacyjne zostały uregulowane do końca. Zaznaczył, że potwierdził to „wybrany demokratycznie rząd” na początku lat 90.

Wypowiedź nowego szefa MSZ przypomina stanowisko Platformy Obywatelskiej:

Przypomnijmy wypowiedzi posłów PO:

Lider Platformy Obywatelskiej Grzegorz Schetyna oświadczył, że żądanie reparacji wojennych od Niemiec jest pomysłem "absurdalnym".

"To wszystko, co widzimy. Co państwo mogą zobaczyć w tych ostatnich dniach. Kwestia absurdalnych apeli ws. reparacji wojennych w stosunku do Niemiec… "– powiedział polityk.

W podobnym tonie wypowiadają się pozostali politycy PO. Europoseł Platformy Obywatelskiej Róża Gräfin von Thun und Hohenstein, określiła żądanie przez Polskę od Niemiec reparacji wojennych „wszczynaniem trzeciej wojny światowej”. Według euro posłanki PO w Polsce jest grupa ludzi, która marzy o tym, żeby zrobić kolejne Auschwitz, tym razem Niemcom. Dodała też, żebyśmy… „nie wszczynali trzeciej wojny światowej”.

Stanowisko polityków PO i Nowoczesnej jest absolutnie zbieżne z niemiecką narracją odpowiedzialności za rozpętanie II Wojny Światowej.

Zdaniem niemieckiego polityka w latach 90-tych demokratyczny polski rząd miał potwierdzić zrzeczenie się reparacji. To samo twierdzą inni niemieccy politycy w sposób następujący: "Polska w ramach negocjacji traktatowych 2+4, co najmniej milcząco zrezygnowała z ich dochodzenia". Problem niemieckiej ekspertyzy polega na tym, że Polska nie uczestniczyła w tych negocjacjach, bo nie została właśnie przez Niemcy dopuszczona. Innym absurdalnym argumentem według niemieckiego polityka roszczenia są także nienależne z powodu listu polskich biskupów do ich niemieckich braci z 1965 roku zawierający słowa "przebaczamy i prosimy o przebaczenie"....

Niemcy twierdzą również, że w protokole Konferencji Poczdamskiej zapisano, że roszczenia reparacyjne Polski zostaną zaspokojone przez ZSRR z uzyskanych przez to państwo reparacji i że 24 sierpnia 1953 r. rząd ówczesnej PRL oświadczył, że Niemcy w wystarczającym stopniu wywiązały się ze zobowiązań płatności reparacji i w interesie pokojowego rozwoju Niemiec PRL rezygnuje z dniem 1 stycznia 1954 z reparacji.

Niemcy nie biorą pod uwagę, że Polska, wydając oświadczenie, była krajem okupowanym przez ZSRR.

Z polskiego punktu widzenia w 1939 roku wskutek Paktu Ribbentrop - Mołotow, Polska została podzielona pomiędzy Niemcy i ZSRR, a w 1954 roku Niemcy i ZSRR zrobiły drugi deal, zmuszając okupowaną Polskę do zrzeczenia się reparacji wojennych, a Bierut agent Moskwy wykonał rozkaz Stalina.

Obszerny raport opracowany przez Biuro Analiz Sejmowych powstał na zlecenie szefa parlamentarnego zespołu ds. oszacowania odszkodowań wojennych Arkadiusza Mularczyka (PiS).

Dokument opisuje sytuację w 21 krajach, które dochodziły lub mogły dochodzić roszczeń po II wojnie światowej w wyniku działań Rzeszy Niemieckiej. BAS przeanalizował sytuację w: Albanii, Bośni i Hercegowinie, Bułgarii, Czarnogórze, Czechach, Danii, Estonii, Finlandii, Francji, Grecji, Holandii, Irlandii, Izraelu, Litwie, Łotwie, Macedonii, Norwegii, Słowacji, Węgrzech, Wielkiej Brytanii i Włoszech. Raport liczy 71 stron, a poseł PiS otrzymał go 27 grudnia.

"Z perspektywy czasu widzimy, że Polska i Polacy byli dyskryminowani i źle traktowani" - ocenił Mularczyk. Jak dodał, Niemcy wypłacili wszystkim krajom łącznie 67 mld euro, z czego Polacy otrzymali 2 proc. "To pokazuje wielką dyskryminację i niesprawiedliwość" - podkreślił.

Polskie straty wojenne w ujęciu materialnym ocenia się na około 3 biliony dolarów. W ocenie strat nie wzięto pod uwagę ubytku w substancji ludzkiej. Amerykański instytut wycenił życie jednego podatnika na kwotę 1,5 miliona dolarów. Tyle właśnie przeciętny podatnik przynosi zysku gospodarce.

W wyniku II Wojny Światowej zginęło ponad 6 milionów Polaków. W 1939 roku Polskę zamieszkiwało około 36 milionów obywateli. W 1946 roku Polska na skutek zaplanowanej przez Niemców zagłady ludności polskiej i strat terytorialnych liczyła zaledwie 24 miliony.

Nie ma żadnego dokumentu, na zrzeczenie się przez Polskę reparacji wojennej. Nigdy, żaden polski polityk takiego dokumentu nie podpisał. Jedynym wzmianką o rzekomym zrzeczeniu się przez Polskę reparacji była artykuł w "Trybunie Ludu" o charakterze publicystyczno-politycznym.

Autor: 
Z.B.
Źródło: 

plportal.pl

video: 

Dodaj komentarz

CAPTCHA
Przepisz kod z obrazka.

Reklama