Przedsiębiorcy donieśli na premiera do prokuratury

Reklama

czw., 02/18/2021 - 19:17 -- zzz

Zakopiańscy przedsiębiorcy z branży turystycznej i gastronomicznej złożyli zawiadomienie do prokuratury na premiera Mateusza Morawieckiego. Szefowi rządu zarzucają, że latem 2020 roku nawoływał ludzi do pójścia na wybory, czym - zdaniem składających doniesienie - naraził wielu ludzi na zarażenie się koronawirusem.

 

Zawiadomienie złożyli przedstawiciele pensjonatów i restauracji działających na terenie powiatu tatrzańskiego, którzy reprezentują - jak mówią - tzw. Wolnych Przedsiębiorców.

- Zawiadomienie składamy do Prokuratury Krajowej w Warszawie za pośrednictwem Prokuratury Rejonowej w Zakopanem. Niektórych może zszokować treść zawiadomienia, ale z tej sytuacji są tylko dwa wyjścia. Albo żyjemy w kraju bezprawia i wskazana osoba zostanie uniewinniona, lub otrzymamy odmowę wszczęcia, a w tym czasie nadal przedsiębiorcy będą uznawani za przestępców. Albo stworzymy precedens do walki z nierównością z jaką się spotykamy - mówią autorzy zawiadomienia.

W zawiadomieniu przedsiębiorcy wnoszą o wszczęcie postępowania karnego wobec premiera za to, że w okresie od maja do lipca 2020 roku "działając wspólnie i w porozumieniu z innymi osobami podejmującymi decyzje o stopniu zagrożenia epidemiologicznego na terenie kraju, mając świadomość konsekwencji zdrowotnych, jakie niesie ze sobą zakażenie Sars-Cov2 nawoływał obywateli polskich dysponujących czynnym prawem wyborczym do udziału w wyborach na prezydenta RP, wprowadzając tych obywateli w błąd, co do rzekomo niskiego stopnia zagrożenia epidemiologicznego wynikającego z udziału w tych wyborach, zapewniając, że zakażenie Sars-Cov2 nie ma charakteru powszechnego i nie stwarza niebezpieczeństwa oraz, że epidemia ma charakter zanikający." Zdaniem przedsiębiorców tym samym premier naraził ludzi na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia lub ciężkiego uszczerbku na zdrowiu.

Ponadto zarzucają Mateuszowi Morawieckiego, że działał "na szkodę interesu publicznego i prywatnego poprzez wydawania bezprawnych i nieuzasadnionych decyzji skutkujących ograniczeniem prowadzenia działalności gospodarczej".

- Zdecydowaliśmy się na taki krok, bo zwykły polski przedsiębiorca w większości został bez pomocy polskiego państwa. W zamian otrzymał od polskiego rządu w większości represje, zastraszanie i wykorzystywanie do tego celu wszystkich możliwych instytucji państwowych, w tym nawet ostatnio straż pożarną - mówił przed zakopiańską prokuraturą Gerard Wolski.

Potwierdził to m.in. Stanisław Gut, pracownik karczmy Góraleczka na zakopiańskich Krupówkach, która jako jedyna na deptaku zdecydowała się kilka tygodni temu serwować posiłki gościom przy stolikach - mimo rządowego zakazu. - Nie myślałem nigdy w życiu, przez wiele lat pracując w gastronomii, że dożyję czasów, gdy będę traktowany jak bandyta. W ostatnią niedzielę do naszej restauracji przyszła kontrola pań z Sanepidu. Miał one obstawę aż 25 policjantów - opowiadał Stanisław Gut. - Policjanci spisywali wszystkich: właścicieli, pracowników, a także klientów, całe rodziny z dziećmi, którzy jedli posiłek. Na drugi dzień jednak z klientem, która również została spisana powiedziała mi, że wtedy jej 7-letni syn, który również siedział przy stoliku, spytał się jej: Mamo, czy by jesteśmy bandytami?

 

Obecnie - zgodnie z decyzją rządu - hotele i pensjonaty mogą wynajmować pokoje dla turystów (50 proc. wszystkich pokoi w obiekcie). Czynne są stoki narciarskie. Jednak restauracje, kawiarnie i bary nie mogą działać. Te firmy mogą jedynie serwować posiłki i napoje na wynos.

Może być zdjęciem przedstawiającym tekst

Może być zdjęciem przedstawiającym tekst

Może być zdjęciem przedstawiającym tekst

Może być zdjęciem przedstawiającym tekst

Autor: 
zzz
Źródło: 

nowiny24

video: 
Polub Plportal.pl:

Reklama