EKOTERRORYSTA JAROSŁAW KACZYŃSKI WBIJA NÓŻ POLSKIEMU ROLNICTWU I PRZEDSIĘBIORCOM

Reklama

sob., 09/12/2020 - 14:51 -- zzz

Wygląda na to, że Jarosław Kaczyński z powodów ideologicznych chce zatopić polski biznes mięsny i futrzarski. Zaproponowana przez Kaczyńskiego tzw. "piątka dla zwierząt" to ekoterrorystyczny zamach na polskich przedsiębiorców i rolników.

Jarosław Kaczyński - marksista z przekonania i wykształcenia zaproponował pięć zasad, które Prawo i Sprawiedliwość chce wprowadzić do ustawodawstwa, by chronić zwierzęta. Przepisy są bardzo kontrowersyjne.

Zaniepokojenie hodowców budzą zapowiadane zmiany dotyczące wprowadzenia przepisów ograniczających także ubój religijny. Tego typu rozwiązanie może doprowadzić do upadku polską branżę mięsną, w tym producentów drobiu, jego hodowców oraz rolników” – piszą w specjalnym oświadczeniu przedstawiciele Krajowej Rady Drobiarskiej.

KRD stoi na stanowisku, że wprowadzenia zakazu uboju rytualnego dla wielu firm spowoduje zmniejszenie i tak już mało rentownej produkcji. W dłuższej perspektywie może spowodować to brak możliwości spłacania kredytów oraz rozwoju firmy.

"Obecnie zarówno w UE, jak i w krajach trzecich , jedynym segmentem rynku drobiowego, w którym popyt przewyższa podaż jest właśnie ten rodzaj produkcji. Według naszych szacunków co piąta sztuka drobiu ubijana w Polsce, ubijana jest właśnie w systemie halal lub koszer, stanowi to też 40 proc. eksportu polskiego mięsa drobiowego.

Dodają jednocześnie, że w innych krajach takie przepisy nie obowiązują, więc bardzo szybko przejmą one ten rynek od polskich producentów. Przedstawiciele KRD apelują do rządu o jak najszybsze zajęcie stanowiska w tej sprawie, biorąc również pod uwagę problemy producentów związanych z pandemią koronawirusa.

Branża drobiarska sprzeciwia się też wprowadzaniu zakazu hodowli zwierząt futerkowych. Twierdzi, że każdego roku blisko 700 tys. ton pozostałości po produkcji drobiowej trafia na takie fermy. W przypadku zmian w prawie drobiarze musieliby płacić za utylizację odpadów, co wpłynie na rentowność biznesu.

 

 

Pierwsze jest „humanitarne traktowanie zwierząt” a w nim: „zakaz hodowli zwierząt futerkowych” i „ubój rytualny jedynie na potrzeby krajowych związków wyznaniowych”.

Pierwszego przepisu nie da się wprowadzić szybko i bezboleśnie bez skazywania hodowców na bezrobocie. 

Drugi jest natomiast bardzo kontrowersyjny, bo to nic innego jak zabezpieczenie praw Żydów i Muzułmanów i postawienie ich ponad innymi obywatelami Polski. W praktyce prawo zakazuje Chrześcijanom znęcania się nad zwierzętami, ale w imię obrzędów religijnych daje przyzwolenie Żydom i Muzułmanom do rytualnego zabijania zwierząt. Zwierze przed zabiciem nie jest ogłuszane, ponieważ według wierzeń Żydów i Muzułmanów ma czuć, że jest zabijane, bo ich Bóg tego pragnie. Ostry nóż rozcina tętnicę szyjną zwierzęcia, które krwawiąc powoli umiera.

 

Druga jest „większa kontrola społeczna ochrony zwierząt”, a w niej: „większe kompetencje dla organizacji społecznych” i „możliwość asysty policji przy odbieraniu źle traktowanych zwierząt”.

 

Trzeci punkt to „precyzyjne prawo i większa ochrona”: „definicja kojca w polskim prawie”, „inspekcja weterynaryjna z prawem do nakładania mandatów” i „koniec z trzymaniem zwierząt w złych warunkach”. Ostatni podpunkt jest tak ogólny, że w zasadzie nic nie wnosi.

 

Czwarty punkt, „bezpieczne schroniska” jest najgorszy, bo stanowi, że „tylko jednostki gminne oraz organizacje pożytku publicznego” będą mogły prowadzić schroniska. Jest to radykalnie etatystyczny, by nie powiedzieć „marksistowski", zapis. 

Przypomnijmy, tematem pracy doktorskiej Jarosława Kaczyńskiego był marksizm - czyli patologiczne lewactwo.

Zauważmy, że nie mówimy tu o przepisie dot. poprawy warunków, czy zwiększeniu nadzoru, tylko o całkowitym zakazie.

Autor przepisu z góry zakłada złe intencje hodowcy. Tymczasem mała hodowla może być prowadzona lepiej niż duża lub – co gorsza – państwowa.

Wystarczy tu porównać prywatne ZOO w Borysewie, w którym zwierzęta mają świetne warunki, do państwowej hodowli koni arabów w Janowie Podlaskim, która cyklicznie krytykowana jest w mediach.

 

Ostatni, piąty punkt zakaże stosowania łańcuchów i kolczatek. Znów można śmiało stwierdzić, że napisał go ideolog nieznający realiów wsi. Często wiejskie psy będące w ciągu nocy na długich łańcuchach i spuszczane w trakcie prac podwórkowych ich właścicieli, zażywają więcej ruchu, niż psy miastowych właścicieli, którzy na co dzień trzymają swoich pupili w mieszkaniach po 40m2. 

Ci sami miastowi, którzy zamykają swoje psy w ciasnych kawalarkach lub przekonują zwierzęta do diety wegańskiej, chcą bronić zwierząt na wsi…  

 

Jarosław Kaczyński cierpi na syndrom Bambiniego?

Wyidealizowane postrzeganie zwierząt jako istot, które są bezbronne, czyste i nieporadne zostało dostrzeżone już w 1972 r. i zdefiniowane jako Syndrom Bambiego. Nazwa tego zjawiska wzięła się od animowanego filmu familijnego Bambi. W pierwszej fazie istnienia termin bambinizm odnosił się do zniekształconego postrzegania zwierząt wyłącznie przez dzieci. Obecnie zjawisko to określa wyidealizowane postrzeganie przyrody – głównie przez ludzi zamieszkujących duże aglomeracje.

Syndrom Bambiego zakłada, że człowiek jest intruzem i największym zagrożeniem dla przyrody. Ignorowane są podstawowe, często brutalne prawa, którymi rządzi się dzika natura. Zjawisko to bierze się z braku podstawowej wiedzy na temat fauny i flory oraz życia z dala od natury. Coraz częściej jedynym źródłem informacji na temat środowiska są media, gdzie triumfuje infantylizacja i idealizacja przyrody. O tym jak silnie zjawisko bambinizmu utrwaliło się w społeczeństwie może świadczyć między innymi fakt, umieszczenia myśliwego z kreskówki o Bambim, w dwudziestce największych filmowych złoczyńców w historii kina. Takie zestawienie przygotował w 2003 r. Amerykański Instytut Filmowy na stulecie kinematografii.

Autor: 
ZZZ
Źródło: 

plportal.pl

video: 
Polub Plportal.pl:

Reklama