Grzegorz Braun: PIS i lewica podpisali się pod aktem zdrady Polski

Reklama

pt., 05/07/2021 - 08:37 -- zzz

Suwerenność podatkowa, finansowa, to jedna z dwóch prerogatyw, bez których państwowość przestaje istnieć. Staje się iluzoryczna. Skoro decydujemy się na to, aby na naszym terytorium jakiś inny władca pobierał podatek, no to już jest równia pochyła na którą Polska już nie raz wstępowała (…) Prezydent, Premier, ich służby, Sejm – nie mają prawa wyrzekać się tego, co do nich nie należy. Są jedynie czasowymi depozytariuszami znamion władzy i nie mogą nimi rozporządzać w sposób dowolny – stwierdził poseł Konfederacji Grzegorz Braun, komentując uchwalenie przez Sejm ustawy o poszerzeniu zasobów własnych UE, dającej zielone światło dla ratyfikacji unijnego Funduszu Odbudowy.

 

– Ten akt to konsekwencja poprzednich lat i dekad zdrady. Istnieje logiczna konsekwencja pomiędzy aktem lizbońskim, podpisany jeszcze przez ś.p. prezydenta Lecha Kaczyńskiego, a aktem wczorajszym, moderowanym przez „super-premiera” z nadania Kaczyńskiego. Niech się cieszy dobrym zdrowiem, bo wierzę, że jakieś sądy ziemskie upomną się o ludzi, którzy ten akt zatwierdzili – mówił Grzegorz Braun na kanale wRealu24.

Poseł Konfederacji zwrócił uwagę, że ustawa została zatwierdzona w sposób nielegalny, gdyż akty podmiotów zagranicznych można uchwalić jedynie większością 2/3 głosów. Natomiast, jego zdaniem, nawet jeżeli Sejm przyjąłby tę uchwałę w sposób konstytucyjny, to i tak dalece przekroczyłby swoje kompetencje. – Warto zapytać, czy znoszenie suwerenności i instalowanie na terytorium Polski innej państwowości nie należy do prerogatyw nawet najwyższych władz Rzeczpospolitej Polskiej (…) Prezydent, Premier, ich służby, Sejm – nie mają prawa wyrzekać się tego, co do nich nie należy. Są jedynie czasowymi depozytariuszami znamion władzy i nie mogą nimi rozporządzać w sposób dowolny – podkreślił.

Grzegorz Braun stwierdził, że suwerenność podatkowa, finansowa to „jedna z dwóch prerogatyw, bez których państwowość przestaje istnieć. Staje się iluzoryczna”. – Skoro decydujemy się na to, aby na naszym terytorium jakiś inny władca popierał podatek, no to już jest równia pochyła na którą Polska już nie raz wstępowała- zaznaczył.

Poseł Konfederacji skomentował też kwestię głosowania przeciw projektowi przez posłów Solidarnej Polski. – Mój szanowny przedmówca stwierdził, że Sol-Pol [Solidarna Polska – red.] „głosował jak trzeba”. Otóż Sol-Pol głosował na alibi, mydląc oczy polskim patriotom. Warto wspomnieć, że niewiele godzin wcześniej Sol-Pol nie głosował za większością kwalifikowaną w tej procedurze, więc proszę zwracać uwagę na te szczegóły, bo kiedy dwóch mówi i robi to samo, to to nie jest zawsze to samo (…) proszę zobaczyć jak głosowali europosłowie Sol-Polu, moszcząc drogę dla tego zdradzieckiego aktu. Otóż w Brukseli posłowie Jaki i Kempa głosowali ZA przyjęciem tego aktu, nie było rozdzierania szat – ocenił Grzegorz Braun.

Aby w ogóle doszło do głosowania w tej sprawie, PiS musiał poszukać koalicjanta. Padło na Lewicę. – Sojusz ponad korytami; to, co tam ma się pojawić, czyli pasza treściwa dla kadr partyjnych, sprawia że waśnie i spory milkną. Wspomniałem o Lizbonie, diagnozowałem to wczoraj, że oto Jarosław Kaczyński ze swoim bratem doczekali się post mortem w sposób nieoczekiwany potomstwa politycznego w postaci Adriana Zandberga i Hanny Gill-Piątek, którzy otwartym tekstem mówią o tym, co PiS owija w bawełnę, czyli o istotnych celach – o prawdziwych konsekwencjach tej operacji – przekonywał Braun. To „milowy krok” – nie ja to stwierdzam, lecz oni – w stronę eurokołchozu, super-państwa europejskiego – dodał.

Zdaniem Grzegorza Brauna w całej tej sprawie mamy do czynienia z kłamstwem na trzech poziomach; na poziomie procedury, w sferze prawno-ustrojowej, a także w wymiarze finansowym. – Władza liczy, że Państwo nie potraficie liczyć – sugerował. – Że jest tak, jak u ludów prymitywnych jest: jeden, dwa, pięć, a dalej tylko „wielkie mnóstwo”. No i właśnie to „wielkie mnóstwo”, te miliardy z Unii, Święty Mikołaj i gruszki na wierzbie sprawiają, że każdy normalny człowiek, który ze swoich pieniędzy ogląda tylko te resztki, które zostaną po zakulisowym odciągnięciu ZUS-u i innych podatków ulega temu wrażeniu. Nawet ci co bardziej racjonalni Polacy stwierdzają, że nie można się nie schylić po te pieniądze – komentował poseł.

– Kiedy policzymy, to i tak zobaczymy, że wizja obsypania Polaków pieniędzmi jest fikcją. Po pierwsze są to pieniądze, które mogą być wydane jedynie na projekty zatwierdzone przez Unię Europejską, czyli np. wygaszanie polskiego kopalnictwa. Z tego, co jest zostawione tubylczej administracji do wydania na własne widzimisię, to jest – w najlepszym wypadku – jedna siódma, 100 miliardów. Jeżeli od tej kwoty podliczymy polskie składki do eurokołchozu, obsługę całego procesu przez legion spec-urzędników, których z konieczności zatrudniamy i utrzymujemy, jeżeli to wszystko odejmiemy i porównamy choćby do rocznego PKB, to mówimy o jednym-dwóch, w porywach do czterech dziesiątych procenta PKB. Za taką kwotę Polacy dają sobie wmówić przez telewizor z trybuny sejmowej i przez konferencje prasowe zdradzieckich eurokratów (…), że warto zrezygnować z suwerenności – podkreślił poseł Konfederacji.

Autor: 
zzz
Źródło: 

pch24

Polub Plportal.pl:

Reklama