Marszałek Terlecki 3 msc w psychiatryku. Dużo wąchał i palił

Reklama

śr., 06/09/2021 - 06:35 -- zzz

Wicemarszałek Sejmu Ryszard Terlecki przez trzy miesiące przebywał na obserwacji psychiatrycznej w szpitalu w Kobierzynie. Trafił tam po próbie podpalenia mieszkania muzyka Piotra Marka – podaje portal Wieści24.pl

Sprawę opisał dr Bogusław Tracz. W zaprószeniu ognia za pomocą zapalonej gazety, od której zajął się kosz na śmieci, miała mu pomagać Olga Ostrowska – Kora (późniejsza wokalistka słynnego Maanamu). Terlecki po latach przekonywał, że pożar wybuchł przypadkiem, od niedopałka.

Śledczy uznał, że sprawa jest na tyle błaha, iż nie wymaga wszczęcia postępowania karnego. Jednak przyszły wicemarszałek Sejmu trafił do aresztu, a przesłuchujących go funkcjonariuszy interesowały głównie narkotyki.

„Po miesiącu został skierowany na trzymiesięczną obserwację psychiatryczną do szpitala w Kobierzynie. – Szczęśliwie trafił pod opiekę dr Noemi Madejskiej, przyjaznej wszelkiego rodzaju odmieńcom i outsiderom – dodaje Tracz. O zwolnienie Terleckiego zabiegało wiele osób, m.in. ks. Adam Boniecki” – opisuje historię „Rzeczpospolita”.

Terlecki - "Pies", bo wszystko wąchał...

W drugiej połowie lat sześćdziesiątych krakowianie zaglądali czasem na Planty, u wylotu placu Szczepańskiego. Zwykle zastawali tam jeden z bardziej egzotycznych widoków w mieście: przy Pawilonie Wystawowym, dzisiejszym Bunkrze Sztuki, przesiadywali hipisi - kolorowi, długowłosi, o ekstrawaganckim (szczególnie jak na tamte czasy) wyglądzie. A wśród nich on - „Pies”.

Niektórzy do dziś tak mówią do Ryszarda Terleckiego.

Pseudonim: „Pies”

10 listopada 2015 roku członkowie klubu PiS wybrali Terleckiego swoim nowym szefem. Poseł Krystyna Pawłowicz z Sali Kolumnowej wyszła niezwykle rozbawiona.

- Ha, ha, ha, nie wiedziałam, że był hipisem - zaśmiewała się do dziennikarzy. - Z rasą jakąś czy bez rasy? - zastanawiała się.

Może poseł Pawłowicz nie wie, ale pseudonim „Pies” nie wziął się znikąd. Terlecki był z kolegami w Radomiu, kiedy zatrzymała ich milicja. Terlecki poinstruował milicjanta: pisać, że jesteśmy hipisami. „Hippies”, z angielskiego, jak „hip” i „pies”.

I już tym „Psem” został. Bogusław Sonik, eurodeputowany Platformy Obywatelskiej, a w czasach PRL działacz opozycyjny, wspomina, że długo przed tym, jak zakładał z Terleckim Studencki Komitet Solidarności, znał go z widzenia. Już jako 14-latek, przechodząc przez Planty, patrzył z fascynacją na kolorowego Terleckiego.

Doprecyzujmy: „kleić się” to wąchać klej. Terlecki ponoć lubił też podpalać trawkę, choć później pytany o to przez różnych dziennikarzy, plątał się w zeznaniach.

Róża Thun, eurodeputowana PO, która również znała Terleckiego z czasów studenckich: „Pies” mówił o trawce, o grzybkach halucynogennych. 

Grecka tragedia czy ojcobójstwo

Zasłynął za to czymś innym.

Od 2000 do 2007 roku pracował w krakowskim oddziale Instytutu Pamięci Narodowej, w ostatniej fazie - jako jego dyrektor. W 2003 roku trafił archiwach na teczkę swojego ojca, historyka Olgierda Terleckiego. Postanowił sam go zlustrować, opisując jego 30-letnią współpracę ze Służbą Bezpieczeństwa na łamach „Rzeczpospolitej”.

- Zrobił to, bo wiedział, że i tak ktoś do tej teczki dotrze - broni go Franczyk. - A on mógł opisać to w sposób łagodniejszy.

Ryszard Terlecki
Urodzony w 1949 roku w Krakowie. Polityk, historyk, publicysta, poseł VI, VII i VIII kadencji, od 2015 roku przewodniczący klubu parlamentarnego Prawa i Sprawiedliwości oraz wicemarszałek Sejmu. W latach siedemdziesiątych i osiemdziesiątych był opozycjonistą związanym ze Studenckim Komitetem Solidarności, a później Komitetem Obrony Ratowników. W 2002 roku otrzymał stopień profesora, pracował m.in. w Polskiej Akademii Nauk i na Akademii Ignatianum (tam był prorektorem). Był też szefem krakowskiego oddziału Instytutu Pamięci Narodowej i pełnił funkcję radnego miasta Krakowa. Ma trójkę dorosłych dzieci: córki mieszkają w Warszawie, syn - kończy studia w Krakowie.

Autor: 
zzz
Źródło: 

gazetaplus.plgazetakrakowska

Polub Plportal.pl:

Reklama