NIK Banasia skontroluje miliardowe afery PIS-u?

Reklama

czw., 04/01/2021 - 06:37 -- zzz

Straty idą w miliardy złotych. Płacą za nie podatnicy i np. klienci banków, a praktycznie nikt nie ponosi odpowiedzialności. Kierowana przez Mariana Banasia Najwyższa Izba Kontroli szykuje właśnie ofensywę. Będzie się działo.

Marian Banaś już w niecały miesiąc po wyborze na prezesa NIK "stracił zaufanie" głosujących na niego posłów koalicji rządowej. Wszystko po materiale Superwizjera TVN, który opisywał komu nowy prezes NIK wynajmuje darowaną mu kamienicę w Krakowie. Chodziło o agencję towarzyską i osoby z półświatka. Sprawą zajęło się CBA.

W kilka dni po materiale TVN "Rzeczpospolita" podjęła sprawę bliskich współpracowników Mariana Banasia z czasów pracy w ministerstwie finansów, kiedy był jeszcze wiceministrem. Ci mieli prowadzić mafię VAT-owską, choć teoretycznie urząd z nimi walczył.

Prezes NIK ze swojego stanowiska jednak po krótkim wahaniu nie zdecydował się rezygnować i wciąż je piastuje. Zarzuty komentuje obecnie w wywiadzie dla Business Insidera, twierdząc, że była to prowokacja służb. Teraz jego urząd zajmie się aferą w jednej z tych służb.

W rozmowie z Bartkiem Godusławskim określił, jakie obszary kontroli przyjął na ten rok. Można to śmiało nazwać "ofensywą NIK". Przyjrzyjmy się, które kontrowersyjne wydarzenia obejmie kontrola w najbliższym czasie. Oto swego rodzaju "alfabet Banasia". Zaczyna się od literki "C".

C jak CBA

"Do dzisiaj niewyjaśniona sprawa kradzieży ponad 9 mln zł z kasy CBA. Dlaczego mechanizmy kontroli wewnętrznej nie zadziałały? Kto i jak został pociągnięty do odpowiedzialności? Ta służba pełni odpowiedzialną rolę i powinna być symbolem uczciwości oraz profesjonalizmu" – mówi nam prezes NIK.

Przez dwa lata Katarzyna G., kasjerka CBA, miała wynieść z tej instytucji ponad dziewięć mln zł. Wszystko przekazywała mężowi uzależnionemu od hazardu, który u bukmachera przegrał ponad 30 mln zł. Utracone przez CBA pieniądze zabezpieczono na… kontach bukmachera.

E jak epidemia

"To też jest jeden z bardzo wrażliwych i delikatnych obszarów, które będziemy kontrolować. Pewne kontrole już miały miejsce, a inne są wpisane w nasz plan na 2021 r." – powiedział nam prezes Banaś w wywiadzie, w kontekście spraw związanych z pandemią.

Spróbujmy wymienić tylko te najważniejsze kontrowersje, opiewające na największe kwoty:

– resort zdrowia kierowany przez Łukasza Szumowskiego zapłacił 100 mln zł za 1,2 tys. respiratorów firmie handlarza bronią, która nigdy wcześniej nie działała na rynku medycznym. W czerwcu do Polski trafiło jedynie 50 urządzeń, chociaż zgodnie z umową dostawy powinny być realizowane od kwietnia,

– koszt przygotowania wyborów, które nie odbyły się 10 maja wyniósł 68 mln zł. Minister Jacek Sasin zlecał druk kart i składanie pakietów wyborczych poprzez państwowe spółki: Pocztę Polską i Państwową Wytwórnię Papierów Wartościowych, mimo iż nie miał do tego żadnej podstawy prawnej,

– ministerstwo Łukasza Szumowskiego zapłaciło blisko 47 mln zł za 365 tys. testów na obecność koronawirusa poznańskiej firmie Argenta. Jej założyciel i prezes związany jest z PiS i premierem Morawieckim – podawał Onet. Jeden test kosztował aż 128 zł, podczas gdy polski odpowiednik: 62 zł. Testy miały pochodzić z Turcji, gdzie poznańska firma kupowała je za ok. 34 zł za sztukę.

G jak GetBack

Afera, w której 9,5 tys. osób straciło majątek życia na kwotę około 2,5 mld zł. "W tym wypadku oprócz odpowiedzialności organów państwa, do skontrolowania jest to, co się stało z pieniędzmi, którymi banki zasilały GetBack. To jest na pewno wielka afera" – wskazuje prezes NIK.

Banki przez jakiś czas zyskiwały na aktywności GetBack na rynku, bo ten windował w górę ceny sprzedawanych przez nie długów z utratą wartości. Co więcej, zarabiały wysokie prowizje na sprzedaży obligacji firmy.

"W II połowie 2017 r. gdy, jak już obecnie wiadomo, kondycja finansowa spółki była katastrofalna, to właśnie banki państwowe (bądź kontrolowane przez Skarb Państwa) przeprowadzały największe transakcje sprzedaży złych długów do spółki GetBack SA – z 642 mln zł, jakie w owym czasie GetBack wydał na zakup portfeli wierzytelności aż 70 proc. trafiło do: Alior Banku SA, Banku Pekao SA i PKO BP" – czytamy w interpelacji posła PO Józefa Lassoty z listopada 2018.

"Transakcje te, choć zachowują pozory zgodności z prawem (jest sprzedający i jest kupiec, więc jest umowa), w rzeczywistości mają niewiele wspólnego z rachunkiem ekonomicznym czy zwykłą uczciwością kupiecką – tylko na jednej takiej patologicznej transakcji państwowy bank Pekao SA "wyprowadził" ze spółki GetBack SA ok. 77 mln zł" – pisał poseł Lassota.

O jak Ostrołęka

"Jesteśmy już zaawansowani z kontrolą dotyczącą budowy bloków węglowych w elektrowni Ostrołęka C. Tam znów miliardy zostały stracone bezpowrotnie, bo podjęto decyzję, że zasilanie elektrowni węglem będzie niemożliwe. Istotna jest kwestia odpowiedzialności za tę inwestycję, tego: jak wyglądały dyrektywy UE i czy można było pewne sprawy przewidzieć, aby nie doszło do tak dużych strat. Ktoś musi ponieść za to odpowiedzialność. Nie może być tak, że miliardy zostają utopione, w całym procesie inwestycyjnym widać poważne nieprawidłowości, a nikt za nic nie odpowiada" – mówi prezes Banaś.

"Promotorem" inwestycji w Ostrołęce w "ostatnią elektrownię węglową w Polsce" był minister energii Krzysztof Tchórzewski. To jemu przypisywano nieoficjalnie doprowadzenie do budowy, mimo opinii niezależnych ekspertów o braku szans na osiągnięcie rentowności przy przyjętych parametrach.

Wartość nakładów na budowę miała wynieść łącznie 6 mld zł. Pieniądze wykładały podległe resortowi energii jako przedstawicielowi akcjonariusza, czyli Skarbu Państwa: Energa (później przejęta przez PKN Orlen) i Enea. Ostatecznie skończyło się na wydatku 1,3 mld zł, po czym budowę zatrzymano.

Jeszcze w lutym ubiegłego roku minister Jacek Sasin twierdził, że inwestycja mimo trudności jednak powstanie. Choć wskazywał już wtedy, że źródłem energii wcale nie musi być węgiel.

Faktycznie nowa elektrownia, ale gazowa, powstanie tam z głównym udziałem grupy PKN Orlen (51 proc. w spółce celowej) oraz PGNiG (49 proc.). Ale wydane pieniądze poszły w przysłowiowy piach.

P jak PKN Orlen i Lotos

"Chcemy przyjrzeć się wydatkom na usługi prawne i konsultingowe przy tym projekcie oraz przyjęciu warunków, które postawiła Komisja Europejska, jako koniecznych do wydania zgody na transakcję" – mówi prezes NIK.

W procesie łączenia z Lotosem Komisja Europejska chce, żeby łączony podmiot wykonał szereg czynności, a m.in. pozbył się infrastruktury magazynowania paliw Lotosu i czterech terminali logistycznych oraz Lotos Paliwa, która dysponuje 389 stacji paliw, sprzedaż spółki, która zajmuje się sprzedażą paliwa lotniczego. To wszystko wymaga wydatkowania pieniędzy na obsługę prawną i konsultingową.

Jakie to pieniądze? Niestety nie ma jeszcze raportu rocznego Orlenu za 2020, a w raporcie kwartalnym nie ma na tyle precyzyjnych danych. Wiemy jedynie, że w ubiegłym roku wystąpiły transakcje "sprzedaży usług prawnych członków kluczowego personelu kierowniczego i bliskich im osób z podmiotami powiązanymi Grupy Orlen, a łączna wartość sprzedaży i zakupu wyniosła w tym okresie 875 tys. zł" – podano w raporcie.

P jak Puszcza Białowieska

"Chcemy też skontrolować miliony złotych tracone na drewnie z Puszczy Białowieskiej. Ono gnije, a miejscowa ludność musi palić węglem zamiast drewnem. Brakuje uruchomienia przemysłu drzewnego, który kiedyś tam kwitł" – powiedział Marian Banaś.

Lasy Państwowe narzekały, że poniosły 600 mln zł strat z powodu COVID-19. Miały problem ze zbytem drewna. Sejm w sierpniu ub. r. zezwolił na palenie w elektrowniach martwego lub zamierającego drewna z lasów jako biomasy. Ustawa weszła w życie 1 października 2020.

Chodzi między innymi o drzewa zasiedlone przez kornika w Puszczy Białowieskiej.

"Podjęte w celu wzmocnienia ochrony przyrody na terenie Puszczy Białowieskiej decyzje Ministra Środowiska o zmniejszeniu pozyskania drewna oraz wyłączeniu z zabiegów gospodarczych drzewostanów ponadstuletnich nie zostały poprzedzone analizą wyników monitoringu przyrodniczego oraz zapisów planów urządzenia lasu (pul). Decyzje te wynikały z wielkości zapotrzebowania na drewno na rynku lokalnym. Spowodowały one brak możliwości ograniczenia skutków gradacji kornika drukarza oraz możliwości przebudowy drzewostanów o niewłaściwym składzie gatunkowym na siedliskach lasu i lasu mieszanego" – pisał NIK w wynikach kontroli w listopadzie 2019.

S jak SKOK Wołomin

Foto: Krystian Maj / Forum Polska Agencja FotografówZamknięty oddział SKOK w Wołominie pod Warszawą

"Kolejna ważna sprawa to jest SKOK Wołomin, wiemy, że tam prominentne osoby z wszystkich stron politycznej sceny brały kredyty i pożyczki do kilku milionów złotych, pieniędzy nie oddały, a SKOK Wołomin upadł. To też będziemy chcieli skontrolować i wyjaśnić. Na tym etapie pewne bardzo interesujące informacje już posiadamy. Na bieżąco monitorujemy działanie organów państwa w tej sprawie i przygotowujemy się do kontroli" – dowiadujemy się od prezesa Banasia.

Afera ze SKOK Wołomin pochłonęła 2,2 mld zł strat jego deponentów. Za wszystko zapłaciły inne banki, które potem obciążyły kosztami swoich klientów.

Piotr P., jeden z głównych podejrzanych w aferze SKOK Wołomin, stwierdził, że przekazywał pieniądze czołowym politykom PiS. Wśród nich wymienił Jacka Sasina, szefa Komitetu Stałego Rady Ministrów. – To absurd – zaprzeczał polityk.

Jak twierdził P., zeszyt, w którym zapisywał nazwiska polityków i oficjeli, z którymi się kontaktował, zniknął z akt sprawy.

T jak TVP, C jak CPK i P jak PFN?

Na nasze pytania o ewentualne kontrole budowy Centralnego Portu Komunikacyjnego, realizacji Strategii na rzecz Odpowiedzialnego Rozwoju, funkcjonowania Polskiej Fundacji Narodowej czy gospodarki majątkowej i finansowej TVP, Marian Banaś nie wymieniając konkretów, odpowiedział, że część kontroli już trwa.

Ze sprawozdania TVP, do którego dotarł "DGP", wynika, że zysk netto Telewizji Polskiej po trzech kwartałach ubiegłego roku wyniósł 159,4 mln zł. To o 16 proc. więcej od osiągniętego w analogicznym okresie rok wcześniej. W 2019 roku spółka zarobiła 89 mln zł. Tyle że po stronie przychodowej są dotacje z budżetu państwa, tj. tzw. rekompensata za nieściągnięty abonament.

Gdyby nie te wpływy, spółka notowałaby znaczne straty. Z takimi pieniędzmi można wygrywać wyśrubowane licytacje o prawa do transmisji piłkarskich, czy robić spektakularny Sylwester Marzeń, ale czy wszystko to można uznać za pieniądze wydane z umiarem godnym publicznych pieniędzy?

Według danych Fundacji ePaństwo w latach 2017–2020 najwięcej pomocy publicznej trafiło do Telewizji Polskiej – w sumie 4,8 mld zł. To dużo więcej niż drugiej w zestawieniu Spółki Restrukturyzacji Kopalń (3,1 mld zł) i trzeciej – PKP Intercity (2,7 mld zł).

Odnośnie do CPK, to budowa pierwszego etapu ma kosztować 12,8 mld zł – poinformowało w październiku Centrum Informacyjne Rządu. Nowy port lotniczy miał zagospodarować rosnący ruch pasażerski i przenieść lotnisko z warszawskiego Okęcia. Ubiegły rok mógł jednak wszystkie założenia podważyć.

Pasażerski ruch lotniczy drastycznie spadł, a co więcej, niemiecki Instytut Wuppertal szacuje, że przez zaostrzone scenariusze klimatyczne do 2050 roku międzynarodowy ruch lotniczy zmniejszy się o 25 proc. Samoloty emitują do atmosfery najwięcej CO2 z całego transportu.

Autor: 
zzz
Źródło: 

businessinsider.com.pl

Polub Plportal.pl:

Reklama