W PIS jak w mafii. Krytyka partii lub odejście z jej szeregów to zdrada i pewna vendetta

Reklama

śr., 04/14/2021 - 20:01 -- zzz

Jarosław Kaczyński stworzył system mafijny w partii PIS. Wielu jej członków dopuściło się przestępstw, co jest gwarancją dla prezesa największej partii, że w przypadku niesubordynacji, podległe organy ścigania z całą siłą uderzą w "zdrajcę", a także w jego rodzinę. Paragraf zawsze się znajdzie.

W szeregach PIS panuje strach. Każdy, kto skrytykuje partię lub opuści jej szeregi, musi liczyć się z oczywistą zemstą i pogardą. Prez PIS nigdy nie wybacza.

Przypomnijmy:

– Nie prowokuj, bo, k…, człowieku, zniszczą cię – między innymi takie słowa słychać w potajemnie nagranej rozmowie działaczy PiS.
Wrocławska „Gazeta Wyborcza” opisała sprawę taśmy z potajemnie nagraną rozmową działaczy PiS. Nagrania jako pierwsza ujawniła wałbrzyska telewizja Dami. Powstało ono w Wałbrzychu, podczas rozmowy Janusza Czyża, Radosława Łozińskiego i wiceprezesa Invest Park Development Bartłomieja Grzegorczyka.

Inny przykład:

Posłanka PiS Katarzyna Czochara poniosła dotkliwe konsekwencje za to, że podczas głosowania nad tzw. ustawą "antyfutrzarską" nie poparła tego projektu likwidacji branży hodowli zwierząt futerkowych. Nie tylko została za to zawieszona przez Jarosława Kaczyńskiego w prawach członka PiS. Straciła też funkcję pełnomocnika powiatowego partii w powiecie prudnickim. Co więcej, mniej więcej w tym samym czasie władze opolskiego Forum Młodych PiS podjęły decyzję o usunięciu ze swoich szeregów córki posłanki - Joanny Czochary, która jest radną wojewódzką.

Kolejny przykład:

- Członkowie Zarządu łódzkiego PiS postawili mi tchórzliwe ultimatum - przekazała łódzka radna Marta Grzeszczak, która zdecydowała o wystąpieniu z Prawa i Sprawiedliwości. Jak przekazała, działacze PiS zagrozili jej utratą pracy, jeśli nie przestanie mówić o swoich poglądach ws. aborcji.

Akt zemsty za krytykę PIS

Prof. Maksymowicz krytykował w ostatnich miesiącach działania rządu ws. walki z pandemią koronawirusa. Negatywnie oceniał m.in. brak zamknięcia granic jesienią. Pod koniec marca w rozmowie z TVN24 stwierdził wprost: widzę sporą porażkę ministra Adama Niedzielskiego.

Odwet

Dzierżawski zarzucił prof. Maksymowiczowi oraz jednemu z olsztyńskich lekarzy, że "do chwili obecnej zabili nieustaloną liczbę dzieci przedwcześnie urodzonych". Dalej opisuje drastyczne metody, które – jego zdaniem – miały być przy tym stosowane

Prof. Maksymowicz jest posłem, przedstawicielem Porozumienia Jarosława Gowina. W środę poinformował, że odchodzi z sejmowego klubu Prawa i Sprawiedliwości. – Oświadczam, że nigdy ja, ani mój zespół, nie prowadziłem eksperymentów na płodach. Ani nie prowadziłem badań na żywych płodach ludzkich, ani na płodach pochodzących z aborcji. Dla mnie życie ludzkie jest najwyższą wartością i nie muszę tego udowadniać – powiedział.

"W świetle takich oskarżeń prof. Maksymowicz mógł opuścić klub parlamentarny PiS sam, albo zostać natychmiast zawieszony do wyjaśnienia sprawy. Próba obrony poprzez nadawanie temu wydarzeniu charakteru politycznego, to stosowanie przez niektórych kolegów z Porozumienia doktryny Neumana" – napisał na Twitterze Bortniczuk, załączając zdjęcie zawiadomienia o możliwości popełnienia przestępstwa.

Od lewej: Mariusz Dzierżawski, prof. Wojciech Maksymowicz, Kamil Bortniczuk

 

"Działając w imieniu Zawiadamiającego zawiadamiam o możliwości popełnienia na terenie Oddziału Ginekologiczno-Położniczego Wojewódzkiego Szpitala Specjalistycznego w Olsztynie przestępstwa przez lekarza prof. dr. hab. med. Wojciecha Maksymowicza działającego wspólnie i w porozumieniu z lekarzem dr. hab. med. Tomaszem Waśniewskim a polegającego na tym, że w okresie od 01.01.2016 r. do chwili obecnej sprawcy zabili nieustaloną liczbę dzieci przedwcześnie urodzonych poprzez otwarcie konającym dzieciom czaszek bez znieczulenia w celu wycięcia tkanek mózgowych połączone z jednoczesnym dokonaniem nacięcia bez znieczulenia wzdłuż kręgosłupa dziecka i wydłubaniem żyjącym jeszcze dzieciom rdzenia kręgowego" – czytamy w zawiadomieniu.

Jego autor wskazuje w nim na art. 148 par. 2 Kodeksu karnego. To przestępstwo zabójstwa. Cały przepis przytaczamy w całości poniżej:

Kto zabija człowieka:

1) ze szczególnym okrucieństwem,

2) w związku z wzięciem zakładnika, zgwałceniem albo rozbojem,

3) w wyniku motywacji zasługującej na szczególne potępienie,

4) z użyciem materiałów wybuchowych,

podlega karze pozbawienia wolności na czas nie krótszy od lat 12, karze 25 lat pozbawienia wolności albo karze dożywotniego pozbawienia wolności.

Za zawiadomieniem stoi Mariusz Dzierżawski z fundacji Pro – prawo do życia. – Składaliśmy zawiadomienie. Nie możemy podawać szczegółów, aby nie utrudniać śledztwa – przekazał w lakonicznym komunikacie dla Onetu.

Kim jest Mariusz Dzierżawski?

Dzierżawski ma na koncie kilka kontrowersyjnych projektów. W 2019 r. jego Fundacja Pro – prawo do życia złożyła w Sejmie projekt ustawy, według której nawet trzy lata miałyby grozić edukatorom seksualnym, jeśli prokurator uzna, że ci w trakcie zajęć "zachęcali uczniów do podejmowania czynności seksualnych".

W przeszłości Dzierżawski forsował także całkowity zakaz aborcji, nawet w przypadku zagrożenia życia matki czy poczęcia w wyniku gwałtu.

Mariusz Dzierżawski to były polityk, w latach 90. prezes Stronnictwa Polityki Realnej oraz wiceprezes Unii Polityki Realnej. W 2014 r. był kandydatem na prezydenta Warszawy z ramienia komitetu Warszawa dla Rodziny (jego częścią był m.in. Ruch Narodowy), otrzymując około 1,5 proc. głosów w pierwszej turze.

Autor: 
Zzz
Źródło: 

plportal.pl

Polub Plportal.pl:

Reklama