EUROPOSEŁ PIS RYSZARD CZARNECKI WYŁUDZIŁ 100 TYS. EURO Z PE? RZEKOMO JEŹDZIŁ ZEZŁOMOWANYM FIATEM

Reklama

pt., 08/07/2020 - 08:43 -- zzz

Ryszard Czarnecki miał wyłudzać pieniądze z Parlamentu Europejskiego w latach 2009-2018. Europejscy śledczy kwestionują 100 tys. euro, które zwrócono europosłowi za podróże. "Rzeczpospolita" donosi też, że duże wątpliwości pojawiły się ws. samochodów - m.in. zezłomowanego fiata punto cabrio, który pojawił się w deklaracjach europosła.

 

Europejski Urząd ds. Zwalczania Nadużyć Finansowych (OLAF) zarzuca Ryszardowi Czarneckiemu, że pobierał nienależne zwroty kosztów podróży służbowych i diety. "Podejrzenia OLAF wzbudziły liczne przejazdy Ryszarda Czarneckiego różnymi samochodami, które nie należały do niego. Po sprawdzeniu okazało się, że właściciele tych aut zaprzeczyli, by pożyczali je posłowi" - informuje "Rzeczpospolita".

"Tak było np. z fiatem punto cabrio – w rozliczeniu Czarnecki wpisał, że podróże nim odbywał w lutym 2012 r. Tymczasem właściciel pojazdu stwierdził, że samochód 11 lat wcześniej – w roku 2001 – został rozbity na tyle poważnie, że nie nadawał się do jazdy i został... zezłomowany" - czytamy.

W innym przypadku ustalono, że osoba, z której auta miał korzystać europoseł PiS, stwierdziła, że nigdy nie prowadziła żadnych usług transportowych, nigdy żadnego posła nie przewoziła i go nie zna. Takich sytuacji – według ustaleń OLAF – ma być więcej.

Zawiadomienie w sprawie zwrotu 100 tys. euro dla europosła trafiło do polskiej prokuratury. - Skoro OLAF skierował sprawę do prokuratury, to znaczy, że nosi ona znamiona przestępstwa - komentowała niedawno sprawę dla "Rzeczpospolitej" osoba znająca kulisy sprawy. Z rozliczeń przedstawionych przez europosła PiS miało wynikać, że w Brukseli spędzał 15 minut dziennie, a resztę czasu przebywał w podróżach.

 

 

Europosłowie wyłudzają pieniądze z PE

Ryszard Czarnecki nie jest pierwszym europosłem, którego oskarżono o wyłudzanie pieniędzy z unijnej kasy. W 2008 r. głośna stała się sprawa polityka Samoobrony Jana Masiela. Jako europoseł miał on fikcyjnie zatrudnić część swoich asystentów. Dostawali oni pieniądze z PE i dzielili się nimi z Masielem.

W 2015 r. "Newsweek" ujawnił, że w podobny proceder zatrudniania "lewych" asystentów zamieszani byli politycy PiS. W tekście "Lewi asystenci PiS" ujawniono, że na fikcyjnych, ale realnie opłacanych za brukselskie pieniądze etatach PiS zatrudniało m.in. makijażystki prezesa, kobietę, która opiekowała się chorą mamą Jarosława Kaczyńskiego i pracowników partii, którzy nie wiedzieli nawet, gdzie mieszczą się biura deputowanych.Kłopoty z OLAF miał także unijny komisarz ds. rolnictwa Janusz Wojciechowski.

 

Autor: 
zzz
Źródło: 

onet

Polub Plportal.pl:

Reklama