Felieton Gwiazdowskiego: Podatek od nieujawnionych dochodów w państwie prawnym dla pani Adamowicz

Reklama

pon., 07/19/2021 - 06:36 -- zzz

Naczelny Sąd Administracyjny oddalił skargi kasacyjne Magdaleny Adamowicz w sprawie podatku od "nieujawnionych źródeł przychodów" (Wyroki II FSK 1760 i 1761/20). PiS nie zrobił z tego jeszcze awantury politycznej, ale pewnie kiedyś zrobi. Nie skomentowała wyroku także demokratyczna opozycja obywatelska, ani liczni obrońcy konstytucji i wolnych sądów. Z ustnego (na razie) uzasadnienia wyroku wynika, że fiskus w takich sprawach nie ma realnych możliwości podważenia twierdzeń podatników, więc je podważyć może z definicji, bo pewnie kłamią w swojej obronie. Przecież każdy kłamałby w takiej sytuacji.

 

 

Najpierw trzy historie.

Pierwsza. Po upadku komunizmu pewien pan po 23 latach emigracji i pracy za granicą wrócił do Polski z walizeczką dolarów. Zgodnie z obowiązującymi przepisami okazał jej zawartość celnikom na lotnisku Okęcie, dostał od nich stosowne zaświadczenie (Polska bardzo potrzebowała wówczas "dewiz") i pojechał do banku PKO na ulicy Sienkiewicza w Warszawie i otworzył w nim rachunek. Po latach trafiła się okazja inwestycyjna i kupił nieruchomość.

- Puk, puk.... zapukał urząd skarbowy. A skąd pieniążki?

- No z banku.

- A skąd były w tym banku?

- No przywiozłem z zagranicy. O tutaj jest zaświadczenie z urzędu celnego.

- A skąd te pieniążki?

- No zarobiłem przez 23 lata za granicą.

- A gdzie?

- Najpierw trochę na czarno, potem prowadziłem spółkę i wracając do Polski spłacił mnie mój wspólnik. Proszę tutaj adres i telefon.

- Oj tam, oj tam. Takich świadków to można znaleźć w każdym sklepie ze świadkami. 75 proc.!

Druga. Umarł starszy pan. Zostawił mieszkanie i trochę dolarów (w tym złotych) i rubli (także złotych) i inne kosztowności. W mieszkaniu zamieszkała wnuczka z mężem i dziećmi. Wnuczek sprzedał dolary, ruble i kosztowności i kupił elegancki sportowy samochód do zadawania szyku.

- Puk, puk.... zapukał urząd skarbowy. A skąd pieniążki?

- No od dziadka z bieliźniarki.

- A skąd były w tej bieliźniarce?

- Nie wiem. Dziadek zostawił po śmierci. Odziedziczyliśmy z siostrą. Ona wzięła mieszkania, a ja resztę. Sprzedałem i kupiłem samochód. Siostra poświadczy. Proszę tutaj adres i telefon.

 

- Oj tam, oj tam.... 75 proc.!

Trzecia. Małżeństwo wygrało w Lotto. Za wygraną kupili dolary, które w latach 90. cieszyły się większym uznaniem niż złoty polski - takie przyzwyczajenie wśród ludzi pamiętających komunę. Po latach przeszli na emeryturę. Zostawili mieszkanie synowi, sami kupili sobie wymarzony domek na wsi.

- Puk, puk.... zapukał urząd skarbowy. A skąd pieniążki?

- Pracowaliśmy oboje po 40 lat. Odkładaliśmy całe życie.

Dobra, dobra. My już wiemy, że całe życie pracując w Polsce i płacąc uczciwie podatki, to się nie da na domek odłożyć.

- Ale my wygraliśmy trochę w Lotto.

- A dowód gdzie?

- To było 20 lat temu. Totalizator mówi, że dokumentów już nie ma. Banku na rachunek w którym przelano wygraną też już nie ma. Ale mamy świadków. Rodzina wiedziała, że wygraliśmy. Siostrze nawet trochę darowaliśmy i trochę pożyczyliśmy. Tutaj adres i telefon.

- Oj tam, oj tam... 75 proc.!

Niestety, ustawodawca nie tylko nie przemyślał "dokładnie" "modelu podatku od dochodów nieujawnionych", ale - pisząc kolokwialnie - "olał" Trybunał Konstytucyjny. Intensywnie zaczął wówczas pracować nad... nową ustawą o Trybunale Konstytucyjnym, by móc powołać pięciu nowych sędziów przed końcem swojej kadencji.

 

Skarga konstytucyjna na przepisy, które umożliwiały takie postępowanie trafiła w 2009 roku do Trybunał Konstytucyjny pana doktora Bohdana Zdziennickiego, a rozpoznawał ją - już po czterech (!) latach - Trybunał Konstytucyjny pana profesora Andrzeja Rzeplińskiego. To znaczy oczywiście Rzeczpospolitej Polskiej, a nie jakiejś tam magister Juli Przyłębskiej. W imieniu Sejmu stanowisko w sprawie przedstawił pisemnie jego Marszałek, Bronisław Komorowski, stwierdzając, że "brak reakcji państwa prowadziłby do nieusprawiedliwionego w świetle zasady równości uprzywilejowania nieuczciwych podatników względem podatników rzetelnie wywiązujących się z powinności podatkowych", co stałoby w sprzeczności z art. 32 Konstytucji oraz jej art. 84 i art. 217, "z których wywodzi się zasadę powszechności opodatkowania, zasadę poszanowania ustaw daninowych i zasadę władztwa podatkowego państwa".

Prokurator Generalny Krzysztof Kwiatkowski przedstawił stanowisko podobne. W trakcie rozprawy nowy Prokurator Generalny - Andrzej Seremet - je podtrzymał.

Rzecznik Praw Obywatelskich - Janusz Kochanowski - poinformował Trybunał, że nie zgłasza swojego udziału w postępowaniu. Odbyłem z panem doktorem długą rozmowę na ten temat i wydawał się przekonany do zmiany swojego stanowiska. Niestety, po katastrofie w Smoleńsku nie było mu to już dane. Jego następczyni - Irena Lipowicz - swojego udziału w postępowaniu też nie zgłosiła, nie dopatrzywszy się widocznie żadnego zagrożenia dla praw obywatelskich.

Na prośbę przewodniczącego składu orzekającego - Stanisława Biernata - o udzielenie informacji na temat stosowania przepisów regulujących opodatkowanie dochodów nieznajdujących pokrycia w ujawnionych źródłach przychodów lub pochodzących ze źródeł nieujawnionych, Prezes NSA - Roman Hauser -  odpowiedział, że "nie można odpowiedzieć na część pytań sformułowanych przez TK, w tym dotyczących różnicy pomiędzy przychodami kwalifikowanymi jako nieznajdujące pokrycia w ujawnionych źródłach przychodów lub jako pochodzące ze źródeł nieujawnionych" a "ze względu na to, że sprawozdawczość sądowa nie uwzględnia bardziej szczegółowego podziału spraw, nie było możliwe wyodrębnienie spośród informacji dotyczących orzeczeń w sprawie podatku dochodowego od osób fizycznych danych odnoszących się do orzeczeń w sprawie opodatkowania dochodów nieznajdujących pokrycia w ujawnionych źródłach przychodów lub pochodzących ze źródeł nieujawnionych". 

Minister finansów - Jan Vincent Rostowski - zapytany o to samo, odpowiedział tak samo - że przepisy stosowane są dobrze.

Prezes Trybunału Konstytucyjnego zwrócił się też do Prezesa Rady Ministrów - Donalda Tuska - o przedstawienie opinii, czy orzeczenie Trybunału może wywołać skutki wiążące się z nakładami finansowymi nieprzewidzianymi w ustawach, o których mowa w ustawie o Trybunale Konstytucyjnym. Minister finansów, działający z upoważnienia premiera, odpowiedział, że może.

W tej sytuacji obrońcom Konstytucji i praw obywatelskich może jest niezręcznie bronić Pani Adamowicz. Ale ja mogę. Więc przypomnę, że w wyroku z dnia 18 lipca 2013 r. (SK 18/09) TK uznał, że "choć obowiązkiem ustawodawcy jest zapewnienie realizacji zasady powszechności opodatkowania, w tym zwalczanie procederu nieujawniania przychodów lub zaniżania ich wysokości", to przepisy prawne kształtujące tę instytucję "zostały skonstruowane wadliwie, umożliwiając organom podatkowym podejmowanie w istotnym stopniu arbitralnych decyzji wobec podatników oraz uniemożliwiając stabilizację sytuacji prawnej tych ostatnich".

 "Niezależnie od bardzo licznych i poważnych zarzutów dotyczących materialnoprawnej podstawy ustalania podatku od dochodów nieujawnionych, nie mniej istotne zastrzeżenia budzi ukształtowanie postępowania w jego przedmiocie" - stwierdził Trybunał i zauważył, że "ukształtowana w praktyce, niekorzystna dla podatników reguła rozkładu ciężaru dowodu może znacznie utrudniać im obronę w postępowaniu w przedmiocie ustalenia podatku od dochodów nieujawnionych, szczególnie, że okres, w jakim dopuszczalne jest ustalenie takiego podatku, nie został ograniczony czasowo w stosunku do momentu uzyskania przychodu, lecz - w bardzo niejednoznaczny sposób - w stosunku do momentu poczynienia wydatków lub zgromadzenia mienia, co może nastąpić wiele lat później".

Zdaniem TK "ustawodawca powinien dokładnie przemyśleć model instytucji podatku od dochodów nieujawnionych", biorąc pod uwagę potrzebę:

- precyzyjnego zdefiniowania przychodu nieznajdującego pokrycia w ujawnionych źródłach oraz przychodu pochodzącego ze źródeł nieujawnionych,

- określenia wzajemnego stosunku uregulowań dotyczących opodatkowania dochodów nieznajdujących pokrycia w ujawnionych źródłach przychodów lub pochodzących ze źródeł nieujawnionych,

- precyzyjnego ustalenia, w jakich sytuacjach organ podatkowy ma określić wysokość zobowiązania podatkowego w zakresie podatku dochodowego od osób fizycznych,

- jednoznacznego wskazania okresu, w jakim możliwe ma być wydawanie decyzji ustalających zobowiązania podatkowe w zakresie podatku od dochodów nieznajdujących pokrycia w ujawnionych źródłach przychodów lub pochodzących ze źródeł nieujawnionych,

- respektowania instytucji przedawnienia zobowiązań podatkowych,

- sprecyzowania zakresu obowiązków dowodowych ciążących na organie podatkowym i podatniku w postępowaniu w sprawie ustalenia podatku od dochodów nieznajdujących pokrycia w ujawnionych źródłach przychodów lub pochodzących ze źródeł nieujawnionych,

Niestety, ustawodawca nie tylko nie przemyślał "dokładnie" "modelu podatku od dochodów nieujawnionych", ale - pisząc kolokwialnie - "olał" Trybunał Konstytucyjny. Intensywnie zaczął wówczas pracować nad... nową ustawą o Trybunale Konstytucyjnym, by móc powołać pięciu nowych sędziów przed końcem swojej kadencji.

P.S. Jakby czytał to jakiś sędzia NSA, to wyjaśniam, że znam plotki, jakie sprawy, jakich ludzi po tym niespodziewanym wyroku TK musieliście ze zdziwieniem umarzać i dlatego sięgacie do niego niechętnie. Ale to już zupełnie inna sprawa.

Autor: 
Robert Gwiazdowski
Źródło: 

interia

Polub Plportal.pl:

Reklama