PIS użył do pałowania kobiet funkcjonariuszy z elitarnego Biura Operacji Antyterrorystycznych

Reklama

pt., 11/20/2020 - 06:24 -- zzz

Wśród nieumundurowanych policjantów, którzy zatrzymywali wczoraj ludzi na Strajku Kobiet byli funkcjonariusze z elitarnego Biura Operacji Antyterrorystycznych – dowiedział się Onet.

Biuro Operacji Antyterrorystycznych jest elitarną służbą kontrterrorystyczną zajmującą się zwalczaniem przestępczości zorganizowanej, konwojowaniem najgroźniejszych przestępców, jak również zatrzymywaniem najniebezpieczniejszych ludzi w Polsce. Potocznie określa się ich "policyjnymi komandosami".

Były antyterrorysta z BOA: takie działania stosuje się wobec kiboli, a nie wobec kobiet

W trakcie różnych manifestacji antyterroryści często stanowią zabezpieczenie dla oddziałów prewencji i zajmują się wyciąganiem z tłumu najbardziej agresywnych i niebezpiecznych osób. Zwykle dzieje się to jednak w sytuacjach podwyższonego ryzyka.

- To wszystko zależy od tego, wobec kogo te działania są prowadzone. My działaliśmy tak wielokrotnie, zazwyczaj 11 listopada, kiedy pojawiały się bojówki kibolskie nastawione na konfrontację. Dotyczyły to tylko i wyłącznie tych osób. To były grupy zorganizowane, uzbrojone często w pałki, kastety, noże i koktajle Mołotowa, które później rzucali w kierunku policjantów – relacjonował nam były funkcjonariusz z Biura Operacji Antyterrorystycznych.

Video

Osadzony film

Link - rzekomi pałkarze bezbronnych kobiet

- Ze stanowiska dowodzenia zawsze było widać, która część grupy zachowuje się najbardziej agresywnie i stanowi zagrożenie dla policjantów prewencji. Wtedy na podstawie dyspozycji dowódcy wprowadzało się tam zespół z naszymi policjantami z AT i wyciągało konkretne, wskazane osoby. Prawie zawsze znajdowaliśmy przy nich niebezpieczne narzędzia. To były sytuacje bardzo dynamiczne, ale miały na celu zapewnienie bezpieczeństwa zarówno samym policjantom, jak i innymi uczestnikom demonstracji – dodawał.

Były funkcjonariusz AT podkreślał jednocześnie, że nie widzi powodu, dla którego takie środki zastosowano wczoraj: - Takie środki mogły być przygotowane na wypadek eskalacji. Ale jest różnica między demonstrującymi kobietami a kibolami nastawionymi na konfrontację z policją. Kobiety nie są ani uzbrojone, ani agresywne. Wyrażają swoje przekonania, ale to nie jest przesłanka, żeby stosować wobec nich takie działania.

Były antyterrorysta przyznał też, że w trakcie działań policjantów po cywilnemu ludzie mogli czuć się zdezorientowani, bo w tak dynamicznej sytuacji trudno rozpoznać policjanta. Jak to wygląda od strony formalnej? „Tajniacy” co do zasady nie muszą mieć żadnych oznaczeń, które wskazywałyby, że są z policji. Jednak w trakcie interwencji powinni się wylegitymować i poinformować, że są funkcjonariuszami.

- W trakcie działania w tłumie wygląda to najczęściej tak, że dwóch policjantów zatrzymuje osobę, a czterech go asekuruje. W związku z tym ta czwórka powinna się wylegitymować i przekazać, że są policjantami – wyjaśnił nasz rozmówca.

- Policjant ma ochronę prawną, ale też powinien mieć coś takiego, jak świadomość taktyczną i wiedzieć, do kogo i w jakim stopniu zastosować środki przymusu bezpośredniego. Funkcjonariusze też uczestniczą w życiu publicznym i powinni wiedzieć, kim jest np. marszałek Czarzasty. Poza tym oni mają łączność między sobą, komunikują się z dowódcą, który ma podgląd na to, co się dzieje. Wczoraj to wszystko nie działało dobrze – zaznaczył.

Autor: 
zzz
Źródło: 

onet

Polub Plportal.pl:

Reklama