Afera Piebiaka. Pełnomocnik Emilii: ona nie podejmowała decyzji, jaki materiał ma zostać ujawniony

Reklama

śr., 08/21/2019 - 11:48 -- izabela.szkatula

Jak podkreślił pełnomocnik kobiety w rozmowie z TVN 24, wszelkiego rodzaju instrukcje miały wychodzić z ministerstwa, a działania Emilii akceptował wiceminister Piebiak. Jak dodał Konrad Pogoda, anonimowa kobieta "w dużej mierze kierowała się pewnymi pobudkami, wcale nie zasługującymi na potępienie".
 

Onet opisał przedwczoraj kontakt, jaki w mediach społecznościowych wiceszef MS Łukasz Piebiak nawiązał z kobietą o imieniu Emilia, która miała prowadzić akcje dyskredytujące niektórych sędziów, m.in. szefa Iustitii prof. Krystiana Markiewicza. Działania Emilii miały polegać na anonimowym rozsyłaniu, m.in. do mediów i sędziów, kompromitujących materiałów. Miało to się odbywać za wiedzą wiceministra.
W reakcji na nasz materiał Łukasz Piebiak po południu złożył rezygnację z funkcji wiceministra sprawiedliwości.
Emilia nie była sama? "Nie jest to mała grupa"
Głos w sprawie zabrał wczoraj pełnomocnik kobiety, Konrad Pogoda. - Jest to osoba (Emilia - red.) o określonych poglądach. Za poglądy nikogo nie można krytykować. Jeżeli nawet się ktoś z nimi nie zgadza, to ma do tego prawo. Natomiast są pewne granice. To jest osoba, która w dużej mierze wierzyła w to, co robi. Wierzyła w zapewnienia. Na pewno jest to osoba, której, można powiedzieć, w pewien sposób nawet imponowało to, że wiceminister i szereg innych osób, o których dzisiaj na razie jeszcze nie można powiedzieć, po prostu ją chwalą i dopingują i w określony sposób motywują - tłumaczył we wczorajszej rozmowie z TVN 24.
Pytany, kim były "inne osoby" odparł, że nie może na ten moment powiedzieć, dodając, że "nie jest to mała grupa" oraz że są w niej też sędziowie. - Ona w żaden sposób nie podejmowała decyzji, jaki materiał ma zostać ujawniony. Ona w żaden sposób sama tego materiału nie zdobywała. On po prostu był jej przedstawiany i to z wyraźną intencją, w jakim świetle to wszystko ma zostać ukazane - zaznaczył.
Adwokat o dokumentach pozyskanych przez Onet
- Dokumenty, którymi dzisiaj posługuje się Onet, te, które ujawnił, i te, które ja znam, to są dokumenty, które zostały pozyskane w sposób bezpośredni (…). To są oryginały wiadomości, które zostały przez nas osiągnięte bezpośrednio z konta pani Emilii. Tutaj nie ma mowy o niezweryfikowanym źródle - podkreślił adwokat we wczorajszej rozmowie z TVN 24.
Jak dodał, kobieta miała borykać się z problemami, o czym wiedziały wszystkie "te osoby", z którymi współpracowała. Emilia miała uzyskiwać od nich pomoc, lecz w jaki sposób, "czas pokaże". Konrad Pogoda przyznał, że nie wie, czy pieniądze, jakie otrzymywała kobieta za swoje działania, pochodziły z Ministerstwa Sprawiedliwości. - Niewątpliwie nie była to żadna współpraca, która by się wiązała z tylko i wyłącznym ukierunkowaniem na zysk - podkreslił. 

Autor: 
DM
Źródło: 

Onet

Dział: 
Polub Plportal.pl:

Reklama