Długie ramie nowego chińskiego prawa morskiego ryzykuje konfliktem z USA i Japonią

Reklama

śr., 09/08/2021 - 11:09 -- MagdalenaL

Chińska grupa zadaniowa straży przybrzeżnej płynie z maksymalną prędkością w Zhanjiang, Prowincja Guangdong w Chinach 13 sierpnia

Hong Kong (CNN) - Pekin chce aby obce okręty informowały przed wpływaniem na „terytorialne wody Chin”, zapewniając władzom morskim szczegółowe informacje- włączając w to nazwę statku, znak wywoławczy, obecną pozycję, następny port zawinięcia i przewidywany czas przybycia. Może i brzmi to jak rozsądna prośba, zwłaszcza jeśli statki przewożą ryzykowne dobra, o ile rozważyć co zalicza się jako „wody terytorialne Chin”.

Pekin domaga się uznania zwierzchnictwa nad rozległymi wodami Morza Południowochińskiego, z ich szeroko kwestionowaną i daleko sięgającą linią dziewięciu kresek, tak samo jak z wyspami Morza Wschodniochińskiego.

Zacznijmy od pytania, czy Chiny spróbują wyegzekwować nowe prawo na kwestionowanych morzach? Jeżeli to zrobią, potęgi Pacyfiku takie jak Japonia i Stany Zjednoczone niemal na pewno się do nich nie zastosują. W takim scenariuszu, rodzi się pytanie jak zareagują na to Chiny?

Od 1 września, pięć typów zagranicznych okrętów - łodzi podwodnych, napędzanych jądrowo okrętów, statków przewożących materiały radioaktywne, statków z ogromem ropy, chemikaliów, płynnym gazem oraz innymi toksycznymi substancjami, jak również pozornego złapania wszystkich „okrętów mogących zagrozić bezpieczeństwu ruchu morskiego Chin”- będzie musiało pod wpływem prawa zapewnić szczegółowe informacje do krajowych władz o wejściu na „chińskie wody terytorialne”, według uwagi wydanej przez władze chińskiego bezpieczeństwa morskiego.

Jendakowoż, regulacjom brakuje szczegółów, a zachodni analitycy, ocierają się o naruszenie Konwencji Narodów Zjednoczonych w Prawie na Morzu, które gwarantuje, że przybrzeżny kraj nie będzie utrudniać prawa przejazdu zagranicznym okrętom, jeśli nie będą zagrażać bezpieczeństwu narodowemu. Wygląda to jak część chińskiej strategii zarzucania siatkami prawnymi obszarów do których rości sobie prawa… by znormalizować te roszczenia, powiedział Robert Ward, starszy gość Japońskich studiów bezpieczeństwa w Międzynarodowym Instytucie Badań Strategicznych w Londynie.

Egzekwowanie będzie ciężkie, ale może ono być dla Pekin mniej znaczące aniżeli akumulacja tego co Chiny postrzegają jako podstawy prawne, powiedział Ward. Nowe regulacje są już drugim tego typu przykładem, gdzie Pekin próbuje zapewnić sobie legalne usprawiedliwienie dla swojego tegorocznego zasięgu morskiego, będącego następstwem prawa przedstawionego w piątek, które pozwala Chińskiej Straży Przybrzeżnej na użycie broni w celu ochrony suwerenności narodowej Chin, akcji wcześniej zarezerwowanej dla jednostek Ludowej Wyzwoleńczej Armii.

Głównym celem obu tych prawnych roszczeń Chin jest szeroko rozumiane Morze Południowochińskie, do którego niemal całości Pekin rości sobie prawo jako jego suwerenne terytorium, pomimo że nakłada się ono na roszczenia Filipin, Wietnamu, Malezji, Borneo, Indonezji i Tajwanu. Główny zwierzchnik Straży Przybrzeżnej USA na Pacyfiku, Wiceadmirał Michael MacAllister w piątek nazwał nowe prawo „bardzo niepokojącym”, mówiąc CNN, że jeśli będzie egzekwowane, „zacznie budować podstawy pod destabilizacje oraz potencjalne konflikty” na Morzu Południowochińskim.

USA pokazało zagorzałą niechęć do stosowania się do wymagań Chin w regionie, rutynowo przeprowadzając operacje wolne od nawigacji, które stawiają wyzwanie dla roszczeń Pekinu do kwestionowanych wysp. Podczas czerwcowego przemówienia w Singapurze, Sekretarz Obrony USA Lloyd Austin sprzeciwił się temu, co opisał jako bezprawne roszczenia Chin do rozległej bogatej w surowce arterii wodnej.

Ale bardziej niestabilny obszar może znajdować się na Morzu Wschodniochińskim i wodach wokół trzymanych przez Japończyków wysp Senkaku, uznawanych przez Chiny jako Diayus.

Egzekwowanie prawa kraju przybrzeżnego jest ważnym krokiem ku potwierdzeniu suwerenności przez praktykę, powiedział Alessio Patalano, profesor wojny i strategii w King’s College w Londynie. Jednak miejscach takich jak wody wokół wysp Senkaku, ścisła implementacja tych zasad nawigacyjnych będzie nieuchronnie prowadzić do starcia z władzami straży wybrzeżnej rywalizujących pretendentów takich jak Japonia.

A patrząc na liczby, siły, które mogłyby wziąć udział w starciu stacjonowały w tym miejscu niemal nieprzerwanie w ciągu tego roku. Według Japońskiej Straży Przybrzeżnej, okręty Chińskiej Straży Wybrzeża stacjonowały na wodach terytorialnych Japonii - w odległości 12 mil morskich od japońskiego lądu - 88 razy w ciągu tego roku. W przyległej strefie wody pomiędzy wyspami jednak nie w obrębie 12 mil od wybrzeża - miało miejsce 851 chińskich naruszeń, mówi Straż Wybrzeża Japonii.

Jednak Chiny twierdzą, że okręty ich straży przybrzeżnej tylko patrolują swoje wody wzdłuż swoich wysp Diaoyu. Według Pekinu, Japońska marynarka to intruzi, a Chiny miałby prawo użyć siły aby się ich pozbyć. Jeżeli jest to wojskowy statek i wkracza na wody terytorialne Chin bez uprzedzenia, zostanie to uznane za poważną prowokację, a chińskie wojsko przejmie kontrolę aby je rozproszyć lub podejmie jeszcze silniejsze środki w celu ukarania najeźdźców - donosił w tym tygodniu państwowy Global Times, nacjonalistyczny tabloid, powołując się na chińskiego eksperta wojskowego.

Chiny zwiększają presje prawną na Senkaku od 2013 roku, kiedy ogłosiły je częścią Strefy Identyfikacji Obrony Powietrznej (ADIZ), z wymaganiami zbliżonymi do najnowszych przepisów Administracji Bezpieczeństwa Morskiego. I pomyśleć, że ADIZ nie spowodował starć zbrojnych. Jednak, jak podkreśla wielu analityków, do walki często dochodzi przez pomyłkę, a nie przez staranne planowanie.

Dowódca polowy skory do wykazania się odwagą, błędny rozkaz lub nieporozumienie, awaria mechaniczna statku lub samolotu - wszystko może być iskrą, która rozpali konflikt. Przy obecnym stanie wojowniczej retoryki między Chinami a Japonią oraz jej sojusznikiem Stanami Zjednoczonymi, po wystrzeleniu strzałów może być trudno się wycofać.

Autor: 
Brada Lendona i Steva Georga tłum. Krzysztof Halerz
Dział: 
Polub Plportal.pl:

Reklama