ROMAN GIERTYCH ZAHANDLOWAŁ DZIAŁKAMI W PODOBNY SPOSÓB JAK MATEUSZ MORAWIECKI

Reklama

wt., 10/20/2020 - 19:55 -- zzz

Roman Giertych poinformował, że wrócił do domu po pobycie w szpitalu, gdzie trafił późnym wieczorem w czwartek. Mecenas stracił przytomność podczas działań funkcjonariuszy Centralnego Biura Antykorupcyjnego w swoim domu. Giertych był wśród 12 osób zatrzymanych w związku ze śledztwem w sprawie wyprowadzenia i przywłaszczenia około 92 milionów złotych z giełdowej spółki deweloperskiej Polnord. 

Prokuratura nie wnioskowała o areszt dla Giertycha. Po przedstawieniu zarzutów, zastosowano wobec niego środki zapobiegawcze w postaci 5 milionów złotych poręczenia majątkowego, zawieszenia w czynnościach adwokata, zakazu opuszczania kraju, dozoru policji połączonego z zakazem kontaktowania się z pozostałymi podejrzanymi.

Wiceminister sprawiedliwości Michał Woś z Solidarnej Polski ocenił, że "orzeczenie poznańskiego sądu to jest coś absolutnie zaskakującego, niektórzy mówią, że skandalicznego". - Prokuratura będzie zaskarżać to orzeczenie – zadeklarował.

Odniósł się także do zarzutów przywłaszczenia środków giełdowej spółki deweloperskiej Polnord oraz wyrządzenia firmie szkody majątkowej w wielkich rozmiarach, a także prania brudnych pieniędzy postawionych 12 osobom, w tym mecenasowi Giertychowi oraz biznesmenowi Ryszardowi Krauze. Grozi za to do 10 lat więzienia.

- Jeżeli dziwna spółka z kapitałem zakładowym 5 tysięcy, bez pracowników, bez infrastruktury, tylko z zarządem, nagle ma 6 milionów złotych żeby kupić jakąś działkę (…) i się okazuje, że po kilku dniach sprzedaje ją za dwadzieścia parę milionów złotych, to kto w Polsce robi takie interesy? – pytał gość "Faktów po Faktach". 

- Jeżeli mamy mechanizm wyprowadzania pieniędzy, to przecież przypomina w stu procentach mechanizm prania brudnych pieniędzy. Tak działają włoskie mafie, kiedy ktoś kupuje działeczkę za 6 milionów, a sprzedaje po tygodniu za 20 milionów – mówił.

Przypomnijmy:

Jedna z firm (Krauze/Giertych) kupiła działkę za 6 milionów i po jakimś czasie sprzedała za 26 mln. zł. Czyli 4,5 raza drożej.

-„To jakiś wałek” - zagrzmiał Woś. „Kto robi takie podejrzane interesy?!"

W 2002 r. Mateusz Morawiecki kupił za 700 tys.zł. od kościoła działkę we Wrocławiu, wartą wg operatu 4 mln. zł. Następnie miasto znaczną część tych terenów musiało odkupić pod inwestycje drogowe, ale wartość ziemi to już 70 mln. zł. 100 krotna przebitka...  Parę lat później majątek został przepisany na żonę Mateusza Morawieckiego. Nie było żadnych aresztowań i przesłuchań.

Wszystko zgodnie z prawem?

Premier zadeklarował ujawnienie szczegółów, jeśli zobliguje go (jego żonę) do tego odpowiednia ustawa.

 

Autor: 
zzz
Źródło: 

plportal.pl

Polub Plportal.pl:

Reklama