Bolszewickie metody: "Niepokorni" prokuratorzy delegowani o kilkaset wiorst

Reklama

pon., 01/18/2021 - 19:11 -- zzz

Czworo prokuratorów z Warszawy i jeden z Krakowa, którzy zaangażowali się w walkę o niezależność prokuratury, zostało niemal z dnia na dzień delegowanych do odległych o kilkaset kilometrów jednostek. - To ewidentna szykana, chcą mi dać nauczkę - mówi Onetowi jedna z delegowanych, prok. Ewa Wrzosek, która pojutrze ma się stawić w pracy w Śremie. Prok. Wrzosek próbowała wszcząć śledztwo w sprawie tzw. wyborów kopertowych - co uniemożliwili jej przełożeni.

 

Warszawa: "niepokorni" prokuratorzy delegowani do odległych jednostekFoto: MAREK LASYK/REPORTER // Albert Zawada / Agencja Gazeta // Krzysztof Zuczkowski / Forum Prokurator Mariusz Krasoń, Ewa Wrzosek i Katarzyna Kwiatkowska

Pojutrze, czyli w najbliższą środę w pracy odległej o kilkaset kilometrów od stolicy stawić mają się warszawscy prokuratorzy, którzy decyzję o ich przeniesieniu do innego miejsca pracy otrzymali dziś po południu. Niektórzy należą od władzy Stowarzyszenia Lex Super Omnia.

Prok. Katarzyna Kwiatkowska oraz prok. Jarosław Onyszczuk są w jego zarządzie i wielokrotnie publicznie krytykowali zmiany, jakie rządzący wdrożyli w prokuraturze. Prok. Kwiatkowską, pracującą na co dzień w Prokuraturze Okręgowej Warszawa Praga delegowano do "rejonu" w Golubiu Dobrzyniu - czyli ponad 180 km od stolicy.

Prok. Onyszczuk z Prokuratury Rejonowej Warszawa Mokotów pojutrze ma zająć się sprawami w PR w Lidzbarku Warmińskim - 260 km od miejsca zamieszkania. Jeszcze dalej trafić ma prok. Ewa Wrzosek, która pracuje w tej samej jednostce, co prok. Onyszczuk i od środy delegowana jest do "rejonu" w Śremie, znajdującym się 310 km od Warszawy.

- Do tej pory jestem w szoku, odkąd odebrałam tę decyzję o delegacji. Przecież pojutrze mam zacząć pracę o ponad 300 km od mojego domu, a nie wiem nawet, gdzie będę mieszkać - mówi Onetowi prok. Ewa Wrzosek. - Decyzję o moim delegowaniu podpisał osobiście Prokurator Krajowy Bogdan Święczkowski. Ja ją odbieram jako ewidentną szykanę, działanie obliczone na to, by mi dać nauczkę - wskazuje.

- Chodzi też o to, żeby zniechęcić innych prokuratorów do zabierania głosu, gdy dzieje się źle, by ich uciszyć - wskazuje. - Ja tu widzę też chęć dania nauczki mnie osobiście, za to, że "ośmieliłam się" wszcząć śledztwo w sprawie prób organizacji wyborów korespondencyjnych. Żadnych merytorycznych powodów delegowania mnie do odległej jednostki nie jestem w stanie wskazać - mówi prok. Wrzosek.

Podkreśla, że PR Warszawa Mokotów, gdzie pracuje jest jedną z najbardziej obłożonych sprawami w kraju. - Jednocześnie mamy też jedne z największych braki kadrowe a pracy jest mnóstwo - podkreśla. - Ja na dziś mam w referacie 130 spraw, które po moim odejściu do Śremu albo ktoś musi przejąć, albo one po prostu będą "leżeć" - wyjaśnia prok. Wrzosek. Dodaje, że nie wyklucza skierowania przeciw kierownictwu prokuratury pozwu do sądu pracy, w związku z jej delegacją.

Następny oddelegowanym jest prokurator Mariusz Krasoń.

- Teraz mam trafić do PR Kraków Podgórze, to już moja trzecia delegacja od czasu tej pierwszej, słynnej, kiedy to niemal z dnia na dzień trafiłem z Krakowa do Wrocławia - mówi nam prok. Krasoń.

- Teraz jestem w o tyle dobrej sytuacji, że przeniesiono mnie na miejscu, na terenie tego samego województwa. Ale co do pozostałych, to ich sytuacja naprawdę jest skrajnie trudna - wskazuje.

- Powiem więcej, ja nie wiem, czy decyzje kierownictwa prokuratury o delegacjach nie są przypadkiem narażeniem zdrowia tych delegowanych prokuratorów - pyta. - Bo gdzie w dobie pandemii, gdy wszystkie hotele i restauracje są pozamykane, ci ludzie mają z dnia na dzień znaleźć sobie miejsce kilkaset kilometrów od domu? - wskazuje.

"Żadnych zarzutów merytorycznych nie było. Prosta złośliwość"

- To będzie ewidentne osłabienie jednostki, w której razem z prok. Wrzosek pracujemy - mówi z kolei prok. Jarosław Onyszczuk. - Decyzja o delegowaniu dwojga doświadczonych prokuratorów do mniejszych jednostek, odległych o kilkaset kilometrów pokazuje, jak osoby nadzorujące prokuraturę dbają o realizację zadań śledczych - podkreśla.

Prok. Onyszczuk dodaje, że najpewniej "podpadł" tym, że aktywnie działa w Lex Super Omnia i wypowiada się krytycznie o wdrażanych przez rządzących zmianach w wymiarze sprawiedliwości. - Nie było wobec mnie żadnych zarzutów merytorycznych, dlatego decyzję o delegacji odbieram w jakimś stopniu jako element prostej złośliwości - wskazuje. - To jest też skierowane na zewnątrz. Tak, żeby inni prokuratorzy zobaczyli, co może ich spotkać i jakie szykana dotknąć, jeśli będą się angażować w obronę niezależności prokuratury - mówi.

Podkreślmy, że łącznie delegacje do miejscowości oddalonych od obecnego miejsca pracy otrzymało - jak ustaliliśmy dotąd - sześcioro prokuratorów, z czego pięcioro z nich należy do Lex Super Omnia.

Co na to Prokuratura Krajowa? "Wsparcie dla prokuratur najbardziej dotkniętych problemami w związku z pandemią"

O powody delegowania prokuratorów ze stolicy, gdzie obłożenie pracą jest wyjątkowo duże zapytaliśmy Prokuraturę Krajową. Ta w przesłanym nam komunikacie informuje, że kierownictwo PK zdecydowało "o wzmocnieniu jednostek prokuratury, które w największym stopniu zostały dotknięte problemami kadrowymi wynikającymi z trwającej pandemii COVID-19"

- Decyzja ma usprawnić prowadzenie postępowań w najmniejszych i najbardziej obciążonych pracą jednostkach prokuratury w całej Polsce. Zasilą je delegowani czasowo prokuratorzy z większych jednostek, także wyższego rzędu - podkreślają przedstawiciele PK. - Ich doświadczenie zawodowe ma zapewnić szybkie i skuteczne usprawnienie prac jednostek dotkniętych niedoborami kadrowymi - wyjaśniają.

Dalej, PK informuje, że "z cyklicznego audytu wynika, że w szeregu małych jednostek o obsadzie nie przekraczającej kilku prokuratorów obciążenie sprawami wzrosło w okresie pandemii do poziomu ponad dwukrotnie przekraczającego krajową średnią". Stąd decyzja o delegacjach, która - jak przekonuje PK - "zapewnić ma ciągłość pracy najbardziej dotkniętych problemami prokuratur, a jednocześnie równomierne obciążenie postępowaniami wszystkich prokuratorów w Polsce".

Na pytania, dotyczące powodów delegowania głównie prokuratorów z Lex Super Omnia PK nie odpowiedziała. Podobnie, jak nie udzieliła nam odpowiedzi, jakie względy przemawiały za tym, by delegowani śledczy o tym, że mają podjąć pracę kilkaset kilometrów dalej dowiadywali zaledwie się półtora dnia wcześniej.

Autor: 
zzz
Źródło: 

onet/plportal.pl

Polub Plportal.pl:

Reklama