KATASTROFALNA POLITYKA GOSPODARCZA PIS. INFLACJA NAJWYŻSZA W CAŁEJ EUROPIE

Reklama

śr., 04/28/2021 - 06:31 -- zzz

W piątek Główny Urząd Statystyczny poda odczyt inflacji za kwiecień 2020 r. Przewidywania ekonomistów są dość jasne - raczej będzie on powyżej 3,4 proc., co oznacza, że dynamika wzrostu cen w kończącym się miesiącu jest najwyższa od dwunastu miesięcy. NBP jest na taki scenariusz gotowy i nie zamierza zmieniać swojej polityki.

W piątek GUS poinformuje o szacunkach inflacji CPI w kwietniu. Inflacja znów wróciła na czołówki biznesowych gazet po tym, jak w marcu urosła nieoczekiwanie do 3,2 proc., podczas gdy rynek zakładał wzrost o 2,9 proc.

Inflacja CPI w Polsce za kwiecień 2021 r. - szacunki ekonomistów

Jak mają wypaść kwietniowe dane o wzroście cen? Ekonomiści oczekują, że pokażą one jeszcze szybsze tempo niż w marcu - prognozy wskazują na inflację rok do roku na poziomie ok. 3,6-3,8 proc.

Specjaliści PKO BP na przykład oceniają, że tempo wzrostu cen wyniesie 3,7-3,8 proc., głównie ze względu na ceny paliwa. Podobnego zdania są również inni analitycy.

"Nasza prognoza i konsensus rynkowy wskazuje na wzrost CPI do 3,8 proc. rdr. Jakiekolwiek zaskoczenia w górę, po ostatniej serii bardzo mocnych danych makro, byłyby pożywką do rozbudzenia oczekiwań inflacyjnych na kolejne miesiące" - wyjaśniają z kolei ekonomiści Santander Bank Polska.

Eksperci Citi Handlowego wskazują za to, że do podwyższonej inflacji dołożą się także spodziewane dalsze podwyżki opłat za wywóz śmieci. Ich prognoza wzrostu cen wynosi 3,7 proc.

Polska z najwyższą inflacją w Unii

Co ważne, rośnie również inflacja HICP, czyli ta liczoną metodologią unijną przez Eurostat. Jest ona o tyle ważna, że pomaga porównać dynamikę cen w różnych krajach.

W Polsce tak liczona inflacja wzrosła w marcu do 4,4 proc. (najwyżej od 2012 r.) i pozostaje na najwyższym poziomie w UE od 7 miesięcy. 

- Presję cenową w gospodarce odzwierciedlają także dane o cenach producentów. PPI wzrósł w marcu o 3,9 proc. rdr wobec 2,2 proc. w lutym. Na rosnąca presję na wzrost kosztów producentów wskazywały w ostatnich miesiącach dane o PMI w związku z osłabieniem złotego, trudnościami podażowymi (dostawy komponentów) i utrzymaniem wysokich płac w związku z niedoborami pracowników w okresie kwarantanny. W obecnych okolicznościach podwyższone ceny producentów mogą częściowo przełożyć się na wzrost cen konsumentów - przewidują ekonomiści Citi.

 

Niebezpieczne rozkręcenie

Pełen obaw jest za to dr Jarosław Janecki, wiceprzewodniczący Towarzystwa Ekonomistów Polskich. W jego opinii dane o inflacji powinny skłaniać nas do zastanowienia się nad przyszłą ścieżką zmian cen.

- Procesy inflacyjne w okresie pandemii przebiegają inaczej niż w przypadku typowych sytuacji recesyjnych. Wbrew oczekiwaniom, które pojawiły się powszechnie po rozpoczęciu pandemii w ubiegłym roku, w Polsce nie mamy do czynienia z dłuższym okresem deflacyjnym. Inflacja po dwóch pierwszych miesiącach jest o 1,1 p.p. powyżej projekcji NBP z lipca ubiegłego roku - wskazuje dr Jarosław Janecki.

Jak przekonuje ekonomista, należy przy tym pamiętać, że w styczniu i lutym 2020 r. mieliśmy wyraźniejsze, miesięczne wzrosty cen, natomiast od marca do maja ubiegłego roku dynamika cen spowalniała.

- W 2021 roku zwiększa się prawdopodobieństwo wyższej dynamiki cen w kolejnych miesiącach, w projekcji NBP dynamika inflacji w drugim kwartale ma wynieść 3,4 proc. Mając to na uwadze, wkrótce możemy znaleźć się w strefie dyskomfortu wynikającego z rosnącego ryzyka wzrostu dynamiki inflacji do wartości, które wywołują zaniepokojenie konsumentów i podwyższenie oczekiwań inflacyjnych - tłumaczy ekspert TEP.

Co zrobi NBP?

Odczyt zgodny z oczekiwaniami analityków oznaczać będzie najwyższe tempo wzrostu cen od ponad roku i wyjście inflacji poza górne ograniczenie obszaru, w którym inflację chciałby widzieć Narodowy Bank Polski. Przypomnijmy, że cel inflacyjny polskiego banku centralnego to 2,5 proc. z możliwością odchylenia do 1 punktu procentowego w górę lub w dół.

Nie znaczy to jednak, że kwietniowy odczyt może być powodem do zmian w polityce monetarnej.

W trakcie kwietniowej konferencji prasowej po ostatnim posiedzeniu Rady Polityki Pieniężnej prezes NBP Adam Glapiński powiedział, że RPP spodziewa się wyskoku inflacji powyżej poziomu 3,5 proc., ale będzie on miał charakter przejściowy. Jednocześnie, wobec utrzymującej się ujemnej luki popytowej, jest "stanowczo" zbyt wcześnie, żeby rozpatrywać zacieśnienie polityki monetarnej, czyli m.in. podwyżkę stóp procentowych.

Warto przypomnieć, że w XX wieku Polska zbankrutowała kilka razy, co oznacza, że kilkakrotnie Polaków ograbiono ze wszystkich oszczędności:

- I Wojna Światowa - Polacy pod zaborami tracą swoje majątki i oszczędności.

- Międzywojnie-hiperinflacja. Kto nie posiadał oszczędności w złocie, na skutek hiperinflacji stracił wszystkie oszczędności.

- II Wojna Światowa: Polacy ponownie tracą majątek nieruchomy, ruchomy i oszczędności.

- PRL - nacjonalizacja. Polacy pod rządami komunistów tracą resztki ocalałego majątku z pożogi II Wojny Światowej.

- Reforma walutowa w Polsce (1950). Władza Ludowa zagrabiła Polakom oszczędność w sposób następujący:
będące w obiegu w latach 1948–1950 złotówki wymieniono w ciągu kilku dni na nowe, przy czym wymiany dokonano tak, że pieniądze zdeponowane w bankach wymieniano, tak jak równocześnie przeliczono wszystkie ceny i płace pracownicze, w proporcjach 100 zł starych na 3 zł nowe, a gotówkę w stosunku 100 zł starych na 1 zł nowy.

- Skutkiem upadku PRL-u w 1989 była kolejna hiperinflacja, która pozbawiła Polaków niemal wszystkich oszczędności.

- W 2013 roku rząd zadecydował o nacjonalizacji OFE. Miliardy złotych zdeponowane w Otwartych Funduszach Emerytalnych zostały znacjonalizowane.

- W 2020 roku rząd postanowił, że przeniesie środki pieniężne emerytów z OFE w kwocie 154 miliardów na Indywidualne Konta Emerytalne, a przy okazji ukradł 15% - czyli ponad 23 miliardy złotych.

Jeśli państwo nie dokona bezpośredniego zaboru Twoich oszczędności, to zrobi to przy pomocy inflacji - czyli dodrukuje puste pieniądze, za które kupisz mniej.  Polska ma najwyższą inflację w Unii Europejskiej, która wynosi ok 4%.

Milton Friedman powiedział, że inflacja jest tą formą podatku, którą można nałożyć bez ustawy. Dodruk pieniędzy to zwykłe oszustwo, które powinno być tak samo karane, jak produkcja fałszywych pieniędzy. 

Autor: 
zzz
Źródło: 

plportal.pl

video: 
Polub Plportal.pl:

Reklama