PIS PODAROWAŁ DANII TERYTRIUM RÓWNE POWIERZCHNI OK 6 WARSZAW W ZAMIAN ZA OBJETNICĘ GAZOCIĄGU

Reklama

ndz., 06/06/2021 - 18:39 -- zzz

Baltic Pipe miał być gwarancją, że Polska nie będzie uzależniona od gazu z Rosji. Wygląda jednak na to, że negocjacje z Rosjanami w przyszłym roku nie będą łatwe. Wszystko przez ochronę myszy i nietoperzy w Danii. Na ten argument powołały się bowiem duńskie władze, wycofując zgodę na budowę odcinka Baltic Pipe przecinającego duńskie terytorium. Oto pięć najważniejszych rzeczy dot. finansowanego przez Polskę gazociągu, które dobrze wiedzieć.

  • Dania najpierw dała zgodę na Baltic Pipe, a potem ją cofnęła ze względu na ochronę niektórych gatunków myszy i nietoperzy
  • Gdy Duńczycy zgodę dawali, my zgadzaliśmy się na przejęcie przez nich praw do 80 proc. tzw. szarej strefy na południe od wyspy Bornholm na Bałtyku
  • Brak zgody może być dla polskiego rządu dużym utrudnieniem w przyszłorocznych negocjacjach z Gazpromem, kiedy kończy się kontrakt jamalski. Bez Baltic Pipe nie będziemy mieli realnej alternatywy dla oferty Rosjan

Rząd tzw. „polski”, w skryty sposób dopuścił się najgorszej zdrady interesów Państwa polskiego i pozbył się ogromnych obszarów na rzecz obcych państw.

Straciliśmy część naszego terytorium o powierzchni 2880 km2 obszaru morza bez jednego wystrzału!

Dopuszczenie do pomniejszenia terytorium Polski o 2890 km2 na korzyść innego państwa, w czasie tzw. „pokoju”, to nie lada wyczyn, a raczej brak odpowiedzialności politycznej, bo działanie na korzyść innych podmiotów zewnętrznych zawsze łączy się ze zdradą.

Dla uzmysłowienia jak wielką stratę terytorialną Polska poniosła na rzecz Danii: powierzchnia Warszawy wynosi 517,2 km². Stracone terytorium to prawie 3000 km2. Czyli PIS oddał bezpowrotnie we władanie Danii powierzchnię sześciu Warszaw.

Duńczycy po dwóch latach od wydania zgody, cofnęli decyzję środowiskową dla Balic Pipe ze względu na ochronę zwierząt. Decyzja oznacza, że Duńska Agencja Ochrony Środowiska musi przeprowadzić dodatkowe badania konieczne do oceny, czy inwestycja może zniszczyć, lub uszkodzić tereny rozrodu lub odpoczynku m.in. niektórych gatunków myszy i nietoperzy, które występują na lądowej części planowanego gazociągu.

To kluczowa inwestycja dla Polski i czas jest tu bardzo ważny. Opóźnienie może nas drogo kosztować. Oto pięć najważniejszych informacji, jakie trzeba wiedzieć o Baltic Pipe, czyli kluczowej inwestycji dla polskiego bezpieczeństwa energetycznego.

1. Terminy

  • Gazociąg Baltic Pipe zgodnie z harmonogramem miał być uruchomiony 1 października 2022. Dotąd nic nie zwiastowało opóźnień i polskie władze podawały, że kolejne części inwestycji oddawane były w terminie.
  • Umowa z Gazpromem na dostawy gazu do biegnącego przez Polskę do Niemiec gazociągu jamalskiego kończy się 31 grudnia 2022 roku. Wtedy własność gazociągu w Polsce trafi w ręce państwowego polskiego Gaz-Systemu i trzeba będzie podpisywać nowe umowy.
  • Nord Stream 2 już bez amerykańskich sankcji powinien być ukończony do czerwca 2021 - podał ostatnio Bloomberg.

Od połowy roku Rosjanie nie będą już musieli przesyłać do Niemiec części gazu przez Polskę gazociągiem jamalskim. Będą w stanie dostarczyć wszystko rurami ułożonymi w Morzu Bałtyckim. Jeśli realizacja Baltic Pipe się opóźni, negocjacje z Gazpromem będą podobne do poprzednich, tj. będziemy skazani na import z Rosji. Przy działającym Baltic Pipe mielibyśmy wybór, więc Gazprom musiałby nas przekonać do zakupu odpowiednią ceną.

Gazoport w Świnoujściu to na nasze potrzeby o wiele za mało, żeby zapewnić gaz na krajowe potrzeby i polski rząd postawił na rurę ze złóż norweskich przez Danię do Polski, czyli Baltic Pipe. Jeśli przy niekorzystnym przesunięciu terminów odmówimy Gazpromowi, być może zmuszeni będziemy kupować rosyjski gaz za pośrednictwem Niemiec i Nord Stream. Techniczne możliwości istnieją - tylko w ub. roku zaimportowaliśmy z Niemiec 32 tys. ton gazu za 57 mln zł. Dla porównania, z Rosji sprowadziliśmy 1,3 mln ton za 1,8 mld zł - wynika z danych GUS.

2. Gaz to kluczowy surowiec

  • Sprzedaż gazu w Polsce przez PGNiG w ub. roku wyniosła 31,6 mld m sześc. Z tego ponad 9 mld m sześc. pochodziło z kierunku wschodniego.
  • Przepustowość Projektu Baltic Pipe ma wynieść do 10 mld m sześc. rocznie do Polski oraz do 3 mld m sześc. do Danii i Szwecji. To pozwoliłoby nam w całości zastąpić gaz z kierunku wschodniego.
  • Baltic Pipe ma dostarczyć gaz z norweskich złóż, które sukcesywnie skupował PGNiG, by zapewnić wypełnienie nowego gazociągu. Tzw. zasoby wydobywalne pozostające w dyspozycji PGNiG Upstream Norway wynoszą 331 mln baryłek ekwiwalentu ropy naftowej. Łączna produkcja gazu przez PGNiG Upstream Norway może osiągnąć w 2027 roku poziom 4 mld m sześc.
  • Nord Stream 2 ma transportować 55 mld m sześc. gazu rocznie, czyli tyle samo co pierwsza nitka. Rosjanie dwoma nitkami będą mogli nim przesłać do Niemiec łącznie 110 mld m sześc. To więcej gazu niż zużywają Niemcy - w 2019 zużyli 95 mld m sześc. , z czego z Rosji zaimportowali z Rosji 57,01 mld m sześc. Gazu potrzebują, bo rezygnując z atomu i węgla, przestawiają energetykę konwencjonalną całkowicie na gaz.
  • Przepustowość gazociągu jamalskiego to 33 mld m sześc. rocznie, z czego ponad 8 mld m sześc. pobrała w ub. roku Polska. Na działalności gazociągu jamalskiego Polska zarabia niewiele, ale od 2023 roku ma on przejść w całości w ręce Gaz-Systemu.

Polska była w ostatnim czasie na pierwszym miejscu w Europie pod względem wzrostu cen energii. Ale były kraje, gdzie energia taniała. Najbardziej w Holandii, gdzie cena kilowatogodziny spadając o już w drugiej połowie ub. roku była o 10 proc. niższa niż w Polsce i to jeszcze przed naszymi ostatnimi podwyżkami.

 

Holandia wbrew stereotypom to jednak nie głównie wiatraki, a przynajmniej nie te energetyczne. Energię wytwarza się tam głównie z gazu - to 59 proc. Energetyka nuklearna stanowi niewiele ponad 3 proc. miksu energetycznego, a wiatrowa plus słoneczna - niecałe 14 proc. Dla porównania w Polsce od stycznia do kwietnia bieżącego roku 76 proc. energii pochodziło z elektrowni węglowych, z gazowych - 8 proc. (w ub. roku 9 proc.), a z fotowoltaiki i wiatru - 3 proc. (w ub. roku 2,4 proc.).

Przykład holenderski wskazuje, że energetyka gazowa może być konkurencyjna cenowo względem innych źródeł przy rosnących cenach praw do emisji dwutlenku węgla. Choć podobnie jak węgiel jest obciążona opłatami za emisję CO2, to wysyła go w atmosferę mniej więcej o połowę mniej na jednostkę wyprodukowanej energii niż elektrownie węglowe. Co ważne, elektrownie gazowe są też stosunkowo łatwo przekształcalne na potrzeby paliwa przyszłości według Unii Europejskiej, czyli "zielonego wodoru". Poza tym gaz jest niezbędny do produkcji nawozów sztucznych.

W efekcie gaz jest surowcem kluczowym i budując Baltic Pipe, polski rząd szukał alternatywy dla oferty rosyjskiego Gazpromu.

3. Koszt w miliardach złotych

Łączny koszt budowy od 590 do 615 km gazociągu Baltic Pipe do Polski i 230-280 km na terenie Polski to około 1,7 mld euro, czyli niecałe 8 mld zł wg obecnego kursu średniego NBP. Z tego polski państwowy Gaz-System ma pokryć, jak oszacowała spółka cztery lata temu, 874 mln euro, czyli prawie 4 mld zł.

Jeśli Polska będzie zmuszona podpisać nowy wieloletni kontrakt z Gazpromem, wtedy sens biznesowy całej inwestycji stanie pod dużym znakiem zapytania. Przynajmniej na tyle lat, ile bylibyśmy zmuszeni do sprowadzania gazu rosyjskiego. Poprzednia umowa opiewała na lat dziesięć.

W powyższych wyliczeniach nie uwzględnia się dodatkowego kosztu, jakim był niekorzystny dla Polski podział szarej strefy ekonomicznej wokół wyspy Bornholm.

4. "Szara strefa" w większości oddana Danii

Foto: Regionalna Dyrekcja Ochrony Środowiska w Szczecinie

By zbudować Baltic Pipe, Polska musiała przekonać Danię. Ta zgodziła się już po zakończeniu na jej korzyść sporu o tzw. szarą strefę na Bałtyku. To liczący 715 km kw. obszar morza między polskim wybrzeżem a wyspą Bornholm. Decyzją polskiego parlamentu na początku w 2019 r. oddaliśmy Duńczykom 80 proc. tej strefy. Kilka miesięcy później - w lipcu 2019 r. władze Danii wydały decyzje środowiskowe przychylne dla inwestycji. Dokładnie te, które właśnie odwołano.

Przez 20 proc. "szarej strefy", która po podziale przypadła Polsce, przebiega trasa gazociągu Baltic Pipe, więc trudno nie wiązać tego gestu ze strony Polski z budową strategicznej inwestycji. Przedstawiciele rządu w czasie ratyfikacji zgody polskiego parlamentu argumentowali, że Polska "powiększa swoją strefę ekonomiczną, ponieważ w obecnym stanie nie może ze spornego obszaru korzystać w ogóle, a po ratyfikacji będzie sprawować pełnię praw nad jego jedną piątą".

Teraz po wszystkim Dania wstrzymuje naszą inwestycję… chroniąc myszy i nietoperze. A 80 proc. szarej strefy na Bałtyku już do niej należy.

5. Wykorzystanie niemieckiego gazociągu Opal

Foto: Gazprom

Baltic Pipe nie jest na rękę Niemcom. Ich lądowy gazociąg OPAL, który jest przedłużeniem Nord Stream 2, będzie sąsiadować z polsko-norwesko-duńskim gazociągiem i będzie dla niego konkurencją.

OPAL biegnie przez Niemcy z północy na południe wzdłuż wschodniej granicy, umożliwiając odbiór rosyjskiego gazu z gazociągu Nord Stream i przesyłanie go na południe, do Czech i dalej na Słowację. W te same rejony gaz z Norwegii będzie mógł przesyłać Baltic Pipe.

Obecnie Gazprom może korzystać jedynie z połowy przepustowości OPAL-u. Reszta jest dostępna dla alternatywnych dostawców. Potwierdził to w marcu bieżącego roku wyrok Trybunału Sprawiedliwości UE, który oddalił odwołanie Niemiec.

Gazprom ma przepustowość OPAL-u zarezerwowaną do 2039 r. Scenariusz braku Baltic Pipe może doprowadzić do sytuacji, w której z gazociągu realnie nie będzie w stanie korzystać nikt inny. Wówczas pojawić może się w dyskusji argument o konieczności zwiększenia odsetka przepustowości OPAL-u przyznanej Rosjanom.


Umowa

między Rzecząpospolitą Polską, a Królestwem Danii

w sprawie rozgraniczenia obszarów morskich na Morzu Bałtyckim.

Najważniejsze treści w/w umowy:

Kierując się pragnieniem pogłębiania i dalszego polepszania dobrosąsiedzkich i sojuszniczych stosunków, jak również pragnąc rozstrzygnąć w umowie międzynarodowej, zgodnie z artykułem 74 ustęp 1 oraz artykułem 83 ustęp 1 Konwencji Narodów Zjednoczonych o prawie morza z 10 grudnia 1982 roku, a także uwzględniając istotne w tym zakresie orzecznictwo sądów międzynarodowych, sprawę delimitacji obszaru, w którym nakładają się na siebie roszczenia Stron, uzgodniły, co następuje:

Artykuł 1

Granica między wyłącznymi strefami ekonomicznymi i szelfami kontynentalnymi Stron przebiega po liniach prostych (liniach geodezyjnych) łączących następujące punkty: /uwaga do w/w artykułu – tu dalej są podane współrzędne geograficzne, które są najmniej istotne w rozważaniach. Ważnym jest jednak, że po wyznaczeniu powyższych punktów z obszaru spornego 3600km2 zostało oddane 80% czyli 2880 kmna rzecz Danii./

Artykuł  2

Jeżeli zostanie ustalone, że złoże zasobów mineralnych na dnie lub w podziemiu morskim rozciąga się po obydwu stronach granicy w taki sposób, że złoże jednej ze Stron jest w całości lub części możliwe do eksploatacji z morskiego obszaru drugiej Strony, Strony są zobowiązane do podjęcia konsultacji i dołożenia starań w celu osiągnięcia porozumienia dotyczącego eksploatacji przedmiotowego złoża. /uwaga do w/w artykułu – jest to bardzo ogólnie napisany punkt umowy, ale jakże niekorzystnie dla Polski, gdyż przesuwając granicę na rzecz Danii, może okazać się, że tracimy złoża, a nawet możliwość ich wydobycia i to my możemy iść w łaski, jako ten wcześniej dobroduszny sąsiad, a kraj Danii zdobywając nowe złoża może dalej upominać się o umożliwienie ich eksploatacji np. z naszego terytorium/.


Inne punkty umowy są mniej ważne, gdyż tyle nie wnoszą, a raczej nie szkodzą interesom Polski, jedynie je formalizują.

Kolejnym bardzo ważnym dokumentem było sporządzenie aktów prawnych upoważniających prezydenta Polski do ratyfikowania w/w umowy, a mianowicie:


USTAWY

z dnia 21 lutego 2019 r.

o ratyfikacji Umowy między Rzecząpospolitą Polską a Królestwem Danii

w sprawie rozgraniczenia obszarów morskich na Morzu Bałtyckim,

podpisanej w Brukseli dnia 19 listopada 2018 r.

Art.  1. 

Wyraża się zgodę na dokonanie przez Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej ratyfikacji Umowy między Rzecząpospolitą Polską a Królestwem Danii w sprawie rozgraniczenia obszarów morskich na Morzu Bałtyckim, podpisanej w Brukseli dnia 19 listopada 2018 r.

Art.  2. 

Ustawa wchodzi w życie po upływie 14 dni od dnia ogłoszenia.


Jakże krótka treść w/w ustawy, ale dająca upoważnienie sejmu dla prezydenta w bardzo ważnej sprawie, bez żadnego referendum i dialogu ze społeczeństwem, gdyż w takiej sprawie powinno odbyć się referendum w kraju, a obywatele zostali najzwyczajniej pominięci. Tylko dwa punkty ustawy upoważniły człowieka zajmującego stanowisko prezydenta Polski do zbycia się części terytorium Polski na korzyść innego państwa, w tym przypadku Danii.

Po daniu zgody przez sejm człowiekowi zajmującemu stanowisko prezydenta Rzeczpospolitej Polskiej, podpisał on umowę opatrując dokument pieczęcią państwową, co zawarto w kolejnym dokumencie prawnym:


Dania-Polska. Umowa w sprawie rozgraniczenia obszarów morskich na Morzu Bałtyckim. Bruksela.2018.11.19.

Dziennik Ustaw

Dz.U.2019.1240

Akt obowiązujący

Wersja od: 28 czerwca 2019 r.

UMOWA

między Rzecząpospolitą Polską a Królestwem Danii w sprawie rozgraniczenia obszarów morskich na Morzu Bałtyckim,

podpisana w Brukseli dnia 19 listopada 2018 r.

W imieniu Rzeczypospolitej Polskiej

PREZYDENT RZECZYPOSPOLITEJ POLSKIEJ

podaje do powszechnej wiadomości:

Dnia 19 listopada 2018 r. w Brukseli została podpisana Umowa między Rzecząpospolitą Polską a Królestwem Danii w sprawie rozgraniczenia obszarów morskich na Morzu Bałtyckim, w następującym brzmieniu:

Umowa między Rzecząpospolitą Polską a Królestwem Danii w sprawie rozgraniczenia obszarów morskich na Morzu Bałtyckim

Rzeczpospolita Polska i Królestwo Danii,

zwane dalej “Stronami”,

kierując się pragnieniem pogłębiania i dalszego polepszania dobrosąsiedzkich i sojuszniczych stosunków,

jak również pragnąc rozstrzygnąć w umowie międzynarodowej, zgodnie z artykułem 74 ustęp 1 oraz artykułem 83 ustęp 1 Konwencji Narodów Zjednoczonych o prawie morza z 10 grudnia 1982 roku, a także uwzględniając istotne w tym zakresie orzecznictwo sądów międzynarodowych, sprawę delimitacji obszaru, w którym nakładają się na siebie roszczenia Stron,

uzgodniły, co następuje:

/dalej treści są jak w umowie podpisanej przez MSZ w Brukseli/

ZAŁĄCZNIK

wzór

Po zaznajomieniu się z powyższą umową, w imieniu Rzeczypospolitej Polskiej oświadczam, że:

– została ona uznana za słuszną zarówno w całości, jak i każde z postanowień w niej zawartych,

– jest przyjęta, ratyfikowana i potwierdzona,

– będzie niezmiennie zachowywana.

Na dowód czego wydany został akt niniejszy, opatrzony pieczęcią Rzeczypospolitej Polskiej.

Dano w Warszawie dnia 25 maja 2019 r.


Nam obywatelom Polski pozostało jedynie zapoznać się z tym co uczynili tzw. nasi politycy, nas reprezentujący, a jak, to już widać po ich owocach.

Dopełniając formalności podano informację o tym co dokonano w poniższym dokumencie:


Moc obowiązująca

Umowy między Rzecząpospolitą Polską a Królestwem Danii

w sprawie rozgraniczenia obszarów morskich na Morzu Bałtyckim, podpisanej w Brukseli dnia 19 listopada 2018 r.

Dziennik Ustaw

Dz.U.2019.1241

Akt jednorazowy

Wersja od: 4 lipca 2019 r.

OŚWIADCZENIE RZĄDOWE

z dnia 12 czerwca 2019 r.

w sprawie mocy obowiązującej Umowy między Rzecząpospolitą Polską a Królestwem Danii w sprawie rozgraniczenia obszarów morskich na Morzu Bałtyckim, podpisanej w Brukseli dnia 19 listopada 2018 r.

Podaje się niniejszym do wiadomości, że na podstawie ustawy z dnia 21 lutego 2019 r. o ratyfikacji Umowy między Rzecząpospolitą Polską a Królestwem Danii w sprawie rozgraniczenia obszarów morskich na Morzu Bałtyckim, podpisanej w Brukseli dnia 19 listopada 2018 r. (Dz. U. poz. 567) Prezydent Rzeczypospolitej Polskiej dnia 25 maja 2019 r. ratyfikował wyżej wymienioną umowę.

Zgodnie z art. 4 umowy wchodzi ona w życie dnia 28 czerwca 2019 r.

Dokumenty Powiązane

Dania-Polska. Umowa w sprawie rozgraniczenia obszarów morskich na Morzu Bałtyckim. Bruksela.2018.11.19.


Dziwną rzeczą stało się, że tak ważne przedsięwzięcie, jak zbycie się części terytorium na rzecz innego kraju, odbyło się w tak cichy sposób bez większego oddźwięku w mediach oraz braku nagłaśniania tejże sprawy przez polityków zajmujących główne stanowiska w Polsce.

Czyżbyśmy mieli powtórkę z historii, że z powrotem staliśmy się społeczeństwem nie interesujących się losami naszego kraju, a nawet można powiedzieć nas samych?

Oddanie znacznej części kraju na rzecz innego kraju to nie jest małe wydarzenie, gdyż sama rozciągłość czasowa zespołu przedsięwzięć towarzyszących od momentu przygotowania rozmów mediacyjnych przygotowujących dokumenty za granicą i w kraju trwała miesiącami, a nawet można powiedzieć latami, a o finalnej sprawie, jak było cicho, tak jest po dziś dzień cisza.

O ile można by rzec, że było to postępowanie szlachetne w związku z niesprawiedliwym podziałem terytoriów po II wojnie światowej, to przynajmniej można było zrobić z tego użytek medialny, jacy to my jesteśmy Polacy, poprawiając w ten sposób nasz wizerunek w Europie i na świecie.

Niestety, nawet tego nie uczyniono, więc oprócz strat materialnych, jakie ponieśliśmy, nawet nie było nas stać na wybieg medialno-wizerunkowy.

Zrzeczenia się części terytorium kraju na rzecz innego powinno być w normalnym działaniu zakończone wynikiem plusów i minusów takowego przedsięwzięcia. Niestety w całym tym akcie darowizny nie można się dopatrzeć plusów, ale aż nadto widoczne są jedynie same straty i to nie tylko w wymiarze materialnym.


Dokonując bilansu zysków i strat takowego przedsięwzięcia, jak zbycie części obszaru akwenu morskiego przez Polskę, można dopatrzyć się jedynie samych strat, a mianowicie, co straciliśmy:

  • część obszaru wpływów na Morzu Bałtyckim pod względem politycznym, gospodarczym, komunikacyjnym, a tym samym zawężono możliwości działania w przyszłości tego co jest wiadome w oczekiwaniach, jak i tych potrzeb które w przyszłości mogą nastąpić,

     

  • część obszaru do połowu ryb dla polskiego rybołówstwa, które już i tak przechodzi nie jeden kryzys,

     

  • niezbadane złoża na dnie oddanego akwenu zostaje wielką niewiadomą, a w przypadku ich odnalezienia skonstruowanie umowy w tak niekorzystny sposób dla Polski, może spowodować, że kolejna strefa wpływów zostanie przesunięta oczywiście w kierunku Polski – patrz art.2 Umowy Polska-Dania z dn. 19 listopada 2019 roku/,

     

  • nie wykorzystanie aktu darowizny w sposób medialny, opisujący jakim jesteśmy dobrodusznym narodem wobec sąsiadów, aby poprawić swój wizerunek, staje się także haniebnym zaniechaniem, ponieważ świadczy to o słabości państwa i może być w przyszłości zachętą dla innych do kierowania podobnych roszczeń lub podstępnych knowań w celu osłabienia Polski.