KACZYŃSKI Z OCHRONĄ, JAK HITLER, STALIN I POLPOT. SZEF MSWiA MACIEJ WĄSIK DRŻY O JEGO ŻYCIE

Reklama

pt., 06/18/2021 - 06:12 -- zzz

- To jest obrzydliwe to, co pan robi. Jeżeli dojdzie do jakiegoś nieszczęścia, będzie miał pan krew na rękach - powiedział, zwracając się do posła Lewicy, wiceszef MSWiA Maciej Wąsik. Zapewnił, że opozycja ​nie usłyszy od niego "ani jednego słowa na temat szczegółów ochrony wicepremiera Jarosława Kaczyńskiego, czy innej osoby chronionej"

 

 

Nie usłyszycie dziś ode mnie ani jednego słowa na temat szczegółów ochrony wicepremiera Jarosława Kaczyńskiego, czy innej osoby chronionej - powiedział, zwracając się do opozycji, wiceszef MSWiA Maciej Wąsik. Dodał, że oczekiwanie od rządu takich informacji jest niedopuszczalne.

W czwartek - na wniosek klubu Lewicy - odbyło się dodatkowe posiedzenie sejmowej komisji administracji i spraw wewnętrznych w sprawie ochrony wicepremiera, prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego. Posłowie chcieli m.in. wiedzieć, dlaczego Jarosław Kaczyński korzysta z usług spółki ochroniarskiej, a nie z ochrony SOP, do której ma prawo. Pytali również o koszty tej ochrony.

Obecny na posiedzeniu komisji wiceszef MSWiA Maciej Wąsik zaznaczył, że oczekiwanie takich informacji od rządu na temat osoby chronionej jest niedopuszczalne. - Nie wierzę własnym oczom, że członkowie komisji administracji i spraw wewnętrznych nie znają przepisów prawa. Przecież ustawa o Służbie Ochrony Państwa mówi, że wszystkie formy, zasady dotyczące ochrony osób ustawowo chronionych są niejawne - powiedział Wąsik.

"Opozycja nawołuje do demonstracji"

Dodał, że opozycja nawołuje do demonstracji przed domem Jarosława Kaczyńskiego, "które sieją nienawiścią". - Posłowie opozycji pojawiają się na tych demonstracjach pod domem Jarosława Kaczyńskiego, gdzie skandowane są wulgarne hasła pod adresem premiera, pod adresem obozu rządzącego. Ja przypomnę, że jesteśmy krajem, w którym elita państwa zginęła w Smoleńsku. Przypomnę, że jesteśmy krajem, gdzie dochodziło do zabójstw na tle politycznym - mówił.

Wiceszef MSWiA nawiązał również do ataku na biuro poselskie PiS w 2010 roku, w wyniku którego zginął Marek Rosiak, a którego sprawcą był Ryszard Cyba, a także do zabójstwa prezydenta Gdańska Pawła Adamowicza w styczniu 2019 r.

- Kiedy otwiera się internet, to widzimy ogromny hejt. Nawoływanie do - powiem jasno - zabójstwa Jarosława Kaczyńskiego. Ogromną nienawiść - mówił Wąsik.

Zaznaczył, że ma pretensje do opozycji - także do wnioskodawców dodatkowego posiedzenia komisji - że nigdy w jasny sposób nie potępili tego typu nawoływań.

"Nie ma miejsca w Polsce do żadnego ekstremizmu"

- Nie ma miejsca w Polsce do żadnego ekstremizmu - lewego, prawego - nie ma miejsca. Trzeba wszystkie nawoływania do agresji, do nienawiści, potępić - powiedział. Podkreślił, że każda osoba publiczna "wobec której będą formułowane jakiekolwiek groźby, dostanie taką ochronę, jaka będzie potrzebna".

Zwracając się do opozycji i wnioskodawców zwołania dodatkowego posiedzenia komisji ASW, zaznaczył, że budują oni taką atmosferę, która skończy się nieszczęściem. - Dzisiaj chcecie budować kapitał polityczny na tym, że zobaczyliście policję pod domem Jarosława Kaczyńskiego - bo tam co drugi dzień jest incydent. W pewnym momencie będziecie mieli krew na rękach, jeżeli dojdzie do nieszczęścia - powiedział. Dodał też, że resort wielokrotnie udzielał w tej sprawie odpowiedzi posłom opozycji na piśmie.

 

Wymiana zdań z Trelą

Podczas obrad komisji doszło do wymiany zdań m.in. między wiceszefem MSWiA a posłem Lewicy Tomaszem Trelą. Poseł podkreślił, że potępia nawoływanie do agresji, ale "już pod hasłem przynoszenia paczek do więzienia dla posła Kaczyńskiego" się podpisuje. - Prosiłbym jednak, żeby pan oprócz swojego oratorskiego wystąpienia udzielił odpowiedzi na pytania - powiedział.

Pytania, które wymienił, dotyczyły m.in. tego, ile polskiego podatnika kosztuje dzienna ochrona wicepremiera Kaczyńskiego oraz ilu funkcjonariuszy jest w okolicach jego domu.

- Pan podżeguje mnie do popełnienia przestępstwa. Do udzielenia informacji, której nie mogę udzielić, o czym powiedziałem. Doskonale pan o tym wie. Nie mam prawa ani ochoty udzielić takiej informacji dla pana - odparł Wąsik. Jak zaznaczył, "w żaden sposób budżet policji czy innych służb nie był zwiększany" w związku z ochroną prezesa PiS.

- Pan tutaj przychodząc, powinien udzielać odpowiedzi na pytania. Ochota pana mnie mało interesuje, bo pan wykonuje funkcję publiczną i płacą za to panu polscy podatnicy - odpowiedział Trela. - Skoro pan mówi, że ochrona pana posła, premiera Kaczyńskiego kosztuje tyle, ile kosztuje ochrona każdego innego obywatela, to chciałbym, żeby pan mi pokazał te domostwa w każdej części Polski, gdzie pod domami naszych obywateli stoi 40 i więcej funkcjonariuszy każdego dnia - dodał.

 

"Oczekuję od pana informacji, ile to kosztuje"

Poseł zaznaczył, że nie oczekuje informacji o sposobach działania funkcjonariuszy, a o koszty ich pracy. - Oczekuję od pana informacji, ile to kosztuje. To nie jest informacja tajna. Nie ma przepisu prawa, z którego wyniku, że pan nie może przekazać tej informacji opinii publicznej. Pan może nie chcieć, pan może nie wiedzieć, ale żaden przepis nie broni panu przekazania tej informacji - powiedział poseł Lewicy.

Według Wąsika wypowiedź Treli to "jątrzenie" i "budowanie nienawiści wobec Jarosława Kaczyńskiego". - To jest obrzydliwe to, co pan robi. Jeżeli dojdzie do jakiegoś nieszczęścia, będzie miał pan krew na rękach - powiedział do posła. Trela zwrócił się po tych słowach do wiceministra, aby go nie straszył.

"Myśmy tu nie przyszli się obrażać"

Również posłanka KO Klaudia Jachira pytała o koszty ochrony prezesa PiS - ile kosztuje dzienne utrzymanie funkcjonariusza i liczbę mundurowych wykorzystywanych do ochrony jego domu. - Myśmy tu nie przyszli się obrażać, siebie atakować nawzajem, tylko członkowie i członkinie tej komisji zgromadzili się tutaj, aby opinia publiczna, obywatelki i obywatele dowiedzieli się zupełnie jawnej informacji, ile kosztuje ochrona, ile kosztują funkcjonariusze stojący przez całą dobę pod domem Jarosława Kaczyńskiego - mówiła posłanka.

 

Jej zdaniem udzielenie takiej informacji jest w interesie społeczeństwa, ale przede wszystkim ministerstwa, bo byłaby bardziej wiarygodna niż wyliczenia mediów.

- Zamierzam do państwa zaapelować o zmianę narracji, jaką przyjęliście. Nie budujcie kapitału politycznego na nienawiści. Nie hodujcie nowych Cybów - mówił Wąsik.

Szef komisji Wiesław Szczepański podkreślił, że w żadnej wypowiedzi nikt nie nagabywał do nienawiści. Powtórzył też zadane wcześniej pytanie, o to dlaczego to nie SOP chroni prezesa PiS.

- Skąd pan to wie, że nie chroni? - odpowiedział pytaniem Wąsik. Podkreślił, że SOP wykonuje swoje zadania, których sposób został określony w niejawnym zarządzeniu. - To jest podstawowa ustawa, która powinna być przedmiotem wiedzy tej komisji - dodał.

Zarzut o "politykierstwo"

Z kolei Poseł Mirosław Suchoń (Polska 2050) zarzucił wiceszefowi MSWiA, że podczas posiedzenia komisji reaguje emocjonalnie. - Przyszedł pan na tę komisję w jakimś złym nastroju. Naprawdę oczekujemy konkretnych, merytorycznych odpowiedzi, a nie takiego - przepraszam - politykierstwa - powiedział Suchoń.

Odnosząc się do wspomnianych wcześniej protestów, Suchoń zaznaczył, że były one pokojowe, a zaostrzenie odbyło się po jednej z narad policji. - Wtedy ta agresja ze strony ze strony niektórych funkcjonariuszy spowodowała cały ciąg zdarzeń i do dzisiaj tego nie wyjaśniliście - mówił Suchoń. Zaznaczył, że chodziło m.in. o działania policji wobec niektórych posłów oraz o działania nieumundurowanych policjantów wobec kobiet.

- Aż mnie język świerzbi, żeby merytorycznie i pokojowo odpowiedzieć panu posłowi Suchoniowi hasłem które skandowano pod domami polityków partii Prawa i Sprawiedliwości, ale nie zrobię tego, bo moja mam by uznała, że popełniła błąd wychowawczy - odpowiedział Wąsik. Zaapelował po raz kolejny o "pohamowanie hejtu i nienakręcanie spirali nienawiści".

Stacja TVN poinformowała w maju, że domu Jarosława Kaczyńskiego w Warszawie pilnuje nawet czterdziestu policjantów na dobę oraz zespół ochroniarzy z prywatnej firmy. Jak zaznaczono, wynika to z ponad miesięcznej obserwacji reporterów TVN24 i tvn24.pl. Jak dodano, zapewnieniem bezpieczeństwa urzędnikom państwowym powinna zajmować się Służba Ochrony Państwa, a nie policja i prywatni ochroniarze. "Efekt jest taki, że za bezpieczeństwo wicepremiera i prezesa PiS podatnik płaci potrójnie" - czytamy na stronie tvn24.pl

Autor: 
zzz
Źródło: 

interia

Polub Plportal.pl:

Reklama