Pancerny Bnaś kontra mafia PIS. Cel Kaczyńskiego - zabić niezależność NIK

Reklama

śr., 08/04/2021 - 06:26 -- zzz

- To jest jeden wielki cyrk. To jest decyzja czysto polityczna niemająca nic wspólnego z merytorycznymi sprawami - powiedział w "Gościu Wydarzeń" Marian Banaś komentując wniosek Prokuratora Generalnego o uchyleniu mu immunitetu. - Chodzi o to, żeby pozbawić Najwyższą Izbę Kontroli niezależności i postawić na moim miejscu człowieka uległego wobec władzy - dodał szef NIK.

 

Pod koniec lipca Prokurator Generalny wystąpił do marszałek Sejmu z wnioskiem o uchylenie immunitetu prezesowi NIK, któremu śledczy chcą postawić kilkanaście zarzutów.

Wśród zarzutów, które prokuratura zamierza postawić Banasiowi, jest podanie nieprawdy w oświadczeniach majątkowych i deklaracjach podatkowych. Zdaniem prokuratorów, Banaś miał zaniżyć w deklaracjach podatkowych za lata 2015-2020 przychody z dzierżawy kamienicy w Krakowie. Według prokuratury, naraziło to Skarb Państwa na stratę ponad 50 tys. zł z należnego podatku dochodowego.

 

Jak informują śledczy, Banaś miał też nakłaniać Dyrektora Administracji Skarbowej w Krakowie do bezprawnego ujawnienia mu informacji na temat prowadzonych w jego sprawie czynności przez Centralne Biuro Antykorupcyjne i kontroli podatkowej.

"Nie toczymy pojedynku z Kaczyńskim"

- Nie toczymy żadnego pojedynku z Jarosławem Kaczyńskim. Ja wykonuję jak najlepiej swoje obowiązki, które są nałożone na Najwyższą Izbę Kontroli - powiedział w Polsat News prezes NIK Marian Banaś.

Jak jednak przyznał, kiedyś jego stosunki z prezesem PiS były dużo lepsze niż obecnie.

 

- Kiedyś nazywano mnie człowiekiem kryształowym, człowiekiem sukcesu, chwalono przy każdej okazji. Dokonałem konsolidacji służb skarbowych i celnych, która przyniosła do budżetu ponad 300 mld złotych. Był to olbrzymi sukces pozwalający na realizację najważniejszych programów socjalnych, dzięki którym PiS wygrał wybory - przypomniał.

 

- Był taki moment, kiedy Jarosław Kaczyński mówił, że należy mi się Order Orła Białego, za to co zrobiłem dla Polski i dla PiS. Nagle sytuacja się zmieniła - stwierdził.

 

- Kiedy zostałem prezesem NIK zaczęła się nagonka na mnie i nękanie mnie i mojej rodziny - przekazał. - Gdy okazało się, że będę kontrolował wydatki w instytucjach państwowych, stałem się człowiekiem, który nie powinien być na tym stanowisku - dodał. 

"Chcą pozbawić NIK niezależności"

Marian Banaś odniósł się do wniosku Prokuratora Generalnego o uchylenie mu immunitetu. Według niego jest to "decyzja polityczna".

 

- To jest jeden wielki cyrk polityczny. To jest decyzja polityczna niemająca nic wspólnego z merytorycznymi sprawami. Chodzi o to, żeby pozbawić Najwyższą Izbę Kontroli niezależności i postawić na moim miejscu człowieka uległego wobec władzy - powiedział. 

 

- Oczekują od takiego człowieka, że będzie chował pod dywan niewygodne dla władzy wyniki kontroli, albo zmuszał kontrolerów do zmiany ustaleń. Ja na to nie pozwolę, bo nie taka jest rola NIK - dodał.

 

Banaś potwierdził, że zwrócił się do przewodniczącego sejmowej komisji regulaminowej i do marszałek Sejmu o zmianę terminu posiedzenia komisji w sprawie wniosku o uchylenie mu immunitetu.

 

- Jeżeli prokuratura wysyła prawie 80 tomów dokumentów, to ja nie mam szans zapoznać się z nimi w ciągu siedmiu dni. To jest jakiś totalny nonsens - stwierdził. - Powinienem mieć na to co najmniej kilka miesięcy - dodał.

"Mogłem popełnić błędy, ale nie oszukiwałem"

Szef NIK odniósł się również do zarzutów prokuratury wobec jego osoby. Jak podkreślił jest człowiekiem, "który walczył z największymi mafiami, który zabrał im setki miliardów". - Trudno się więc dziwić, że ktoś zrobił taką akcję, żeby moją osobę skompromitować - powiedział.

- Gdybym ja chciał ukryć majątek, to zrobiłbym to tak, że nikt by tego nie zauważył - stwierdził. 

 

- Jest rzeczą oczywistą, że jakieś błędy mogłem popełnić. Ale jest to tylko na poziomie błędów, a nie oszukiwania państwa - dodał. - Jestem państwowcem oddanym państwu i swojemu narodowi i dałem tego dowody w latach 70. i 80. - podkreślił.

 

Pytany przez prowadzącego program Bogdana Rymanowskiego, czy przyjmie ofertę Donalda Tuska, który kilka dni temu stwierdził, że Banaś może zostać "politycznym świadkiem koronnym", odpowiedział, że nie jest politykiem, a to jest język polityczny. 

 

- Natomiast faktem jest, że mam bardzo dużą wiedzę na temat nieprawidłowości różnych instytucji państwowych, które wydają środki publiczne - podkreślił.

 

- W razie potrzeby jestem w stanie powiedzieć o tych nieprawidłowościach, które miały i nadał mają miejsce w różnych instytucjach - dodał.

 

"Daję gwarancję niezależności"

Pytany, czy liczy na to, że opozycja zagłosuje przeciwko uchyleniu mu immunitety stwierdził, że "każdy odpowiedzialny człowiek, który wie na czym polega funkcja Najwyższej Izby Kontroli, powinien zagłosować w taki sposób, aby prezes NIK mógł dalej działać". 

 

Jak przypomniał, "tylko prawomocny wyrok sądu może być podstawą do rezygnacji z jego stanowiska". - Dopóki takiego wyroku nie ma, nic w tej sprawie nie powinno się dziać i nie powinno się żądać ode mnie ustąpienia ze stanowiska - powiedział. 

 

- Ja daję gwarancję niezależności tej instytucji - dodał.

 

- Jak ja mogę rezygnować z immunitetu, kiedy ja kontroluję polityków, którzy wysuwają wobec mnie zarzuty i mnie osądzają - stwierdził. - Dlatego uważam, że ten immunitet powinien pozostać w takim charakterze jak jest obecnie - dodał. 

 

Pytany co się stanie gdy straci jednak immunitet, powiedział, że dalej będzie wykonywał swoje obowiązki. - W życiu przeszedłem bardzo dużo, w czasach PRL-u spotkałem się z olbrzymimi represjami i niestety dzisiaj również niestety mnie to dotyka - przekazał. 

 

Jak dodał, prześladowania jakich doświadczył wtedy, są "porównywalne z tymi teraz". 

"To jest nadużycie władzy"

Pytany o zatrzymanie jego syna i postawienie mu zarzutów, stwierdził, że w tej sprawie chodzi o to, żeby zmusić go do rezygnacji z funkcji prezesa NIK. 

 

- Mój syn stał się ofiarą tylko dlatego, że jest moim synem - powiedział. - Chodzi o to aby mnie psychicznie doprowadzić do takiej sytuacji, że rzeczywiście zrezygnuję i będą mogli powołać komisarza politycznego na moje miejsce - przekazał. 

 

- To jest nadużycie władzy przez służby specjalne i prokuraturę - dodał. - Ja w tej sprawie złożyłem stosowne wyjaśnienia i w normalnym kraju już dawno ta sprawa byłaby zamknięta. Jednak tutaj mamy do czynienia ze sprawą polityczną. Chodzi o to, żeby zmusić mnie do rezygnacji ze stanowiska - powtórzył.

 

Banaś stwierdził, że nie chce łączyć ostatnich wydarzeń z kontrolą dotyczącą Funduszu Sprawiedliwości. 

 

- Nie jestem na żadnej prywatnej wojnie ze Zbigniewem Ziobro. Moim obowiązkiem jest w sposób rzetelny przedstawiać wyniki każdej kontroli, niezależnie od tego, kogo one dotyczą. Raport w tej sprawie zostanie wkrótce opublikowany. Dzisiaj wysłałem pismo do ministra sprawiedliwości, aby w ciągu 14 dni ustosunkował się do treści tego raportu - zaznaczył.

 

- Ocena po kontroli jest negatywna, są poważne nieprawidłowości. Resztę wniosków opinia publiczna pozna po opublikowaniu raportu - przekazał.

Afera GetBack

Na koniec prezes NIK został zapytany o aferę GetBack. Jak stwierdził, jest to "bardzo poważna sprawa". - Ja po przyjściu do NIK opublikowałem raport, który mógł być opublikowany dużo wcześniej - przekazał. 

 

- Dzisiaj sprawa jest w prokuraturze, powiadomione są również odpowiednie organy nadzoru finansowego. Na ile będziemy mogli, będziemy pomagać pokrzywdzonym w tej sprawie - podkreślił. 

 

- Weźmy pod uwagę skalę tego zjawiska. Ponad 10 tys. osób straciło majątki swojego życia na ogólną kwotę 2,5 mld złotych - przypomniał.

 

- W tej sprawie organy państwa powinny działać dużo bardziej skutecznie - dodał. 

Autor: 
zzz
Źródło: 

polsatnews

Polub Plportal.pl:

Reklama