NSZZ Solidarność poza absolutnym zakazem handlu w niedzielę bohatersko walczy o krótszy dzień pracy

Reklama

czw., 10/14/2021 - 06:39 -- zzz

Jeszcze nie zostały sfinalizowanie prace nad uszczelnieniem ustawy o ograniczeniu handlu w niedziele, a już główny pomysłodawca przepisów o niedzielach występuje z kolejnymi, jeszcze dalej idącymi postulatami. Tym razem chce, by sklepy w żaden dzień tygodnia nie mogły działać do późnych godzin wieczornych - napisały wiadomoscihandlowe.pl.

 

Z postulatem tym wystąpił Alfred Bujara, szef sekcji handlowej NSZZ Solidarność. W trakcie posiedzenia Parlamentarnego Zespołu na rzecz Rozwoju i Promocji Polskiego Handlu związkowiec przekonywał obecnych na sali posłów oraz wiceminister pracy Olgę Semeniuk, że sklepy w Polsce otwarte są zbyt długo i należy to zmienić.

- Przecież na Zachodzie i w Europie Środkowej są ograniczone możliwości otwarcia sklepów. U nas nie - mówił Alfred Bujara. - Tam po godzinie w niektórych krajach 20, w niektórych 21, może się otworzyć tylko malutki sklep. O 18.30, teraz o 19, jak państwo wiecie, w Brukseli sklepy się zamykają. U nas mogą (handlować - red.) nawet i całą noc - uzasadniał Bujara.

Jak powiedział, wprowadzenie takiego rozwiązania w Polsce "pomogłoby małym sklepom". Choć przedstawiciel Solidarności nie przyznał tego wprost, to jednak z jego wypowiedzi można wysnuć wniosek, że regulacje nie obejmowałyby najmniejszych placówek handlowych. Nie wiadomo jednak, gdzie leżałaby granica.

Bujara opowiadał w Sejmie, że pracownicy dyskontów i hipermarketów są zbyt mocno obciążeni pracą i przez to przemęczeni. Zwrócił uwagę na fakt, że liczne sieci handlowe w trakcie pandemii wydłużyły godziny otwarcia sklepów czasowo lub na stałe. Nie wspomniał jednak, że zwykle była to odpowiedź detalistów na... zakaz handlu w niedziele. Kiedy indziej sklepy czyniły to w okresach przedświątecznych lub okresach lockdownów.

- Stworzyliśmy fabryki kalek, które budżet państwa i my później jako społeczeństwo bierzemy na utrzymanie, bo rekonwalescencja, leczenie, pozostają w gestii państwa - tak skomentował Alfred Bujara kwestię kondycji fizycznej pracowników handlu, zwłaszcza wielkopowierzchniowych sklepów.

Dopytywany przez portal wiadomoscihandlowe.pl o to, od której konkretnie godziny sklepy powinny być zamknięte i których placówek powinno to dotyczyć, a których nie, Alfred Bujara odmówił komentarza.

Na pomyśle ustawowego skrócenia godzin pracy sklepów nie zostawia suchej nitki Renata Juszkiewicz, prezes Polskiej Organizacji Handlu i Dystrybucji. - Nie popieramy tego pomysłu, to zła propozycja. Wydłużone godziny pracy to wyjście naprzeciw oczekiwaniom konsumentów. Szczególnie w okresie pandemii, gdy bezpieczeństwo i komfort klientów są szczególnie ważne, istotna jest możliwość zrobienia zakupów w wygodnej dla konsumenta porze dnia - mówi Juszkiewicz portalowi wiadomoscihandlowe.pl.

W podobnym tonie wypowiada się Maciej Ptaszyński, dyrektor generalny i wiceprezes Polskiej Izby Handlu. - Absolutnie jesteśmy przeciwni tego rodzaju pomysłom. Polacy przyzwyczaili się do tego, że mogą zrobić zakupy również w godzinach wieczornych, co wynika między innymi z trybu życia, zwłaszcza w większych aglomeracjach. Jako PIH bardzo wyraźnie krytykowaliśmy kwestię ograniczeń możliwości zakupów w godzinach wieczornych przy okazji wprowadzania nocnej prohibicji, która weszła w życie kilka lat temu i obowiązuje w niektórych gminach - mówi Ptaszyński portalowi wiadomoscihandlowe.pl.

 

Przedstawiciel PIH nawiązuje do nowelizacji ustawy o wychowaniu w trzeźwości i przeciwdziałaniu alkoholizmowi, która nadała samorządom uprawnienie do wprowadzania zakazu sprzedaży alkoholu w godzinach od 22 do 6 rano (zakres godzinowy może być węższy, ale musi się mieścić w tym przedziale). Przepisy te weszły w życie pod koniec stycznia 2018 r.

Jak wynika z danych Państwowej Agencji Rozwiązywania Problemów Alkoholowych, przez pierwsze dwa lata z nowego uprawnienia postanowiło skorzystać jedynie niespełna 200 gmin (na ok. 2,5 tys. gmin istniejących w Polsce). W 2018 r. na ograniczenie wieczornej i nocnej sprzedaży alkoholu zdecydowały się 162 gminy, a w roku kolejnym jeszcze mniej, bo zaledwie 32. Jedynie co piąta z nich była gminą miejską.

Autor: 
zzz
Źródło: 

interia

Polub Plportal.pl:

Reklama