Im ktoś głupszy i biedniejszy, tym lepiej ocenia PIS

Reklama

czw., 01/20/2022 - 07:27 -- zzz

Od września 2016 w sondażach OKO.press powtarzamy pytanie: czy w Polsce następuje zmiana na lepsze, czy na gorsze. Odpowiedzi układają się w opowieść o władzy PiS i o szansach na jej koniec. Biedni i starsi ludzie wciąż mocno wierzą w „dobrą zmianę", ale zarazem najbardziej boją się podwyżek.

Obecnie już tylko 37 proc. respondentów „kupuje” wyborczy slogan Prawa i Sprawiedliwości „Dobra zmiana”. Zmianę na gorsze widzi połowa.

 

O dobrą czy złą zmianę pytaliśmy już 11 razy, pierwszy raz we wrześniu 2016 roku, trzy miesiące po debiucie OKO.press. Poniższy wykres w formie „filmu animowanego” jest syntetyczną opowieścią o polskiej polityce. Jak w każdym filmie są tu wyraźne części rozdzielone tzw. punktami zwrotnymi: pierwszy rok rządów to słabe notowania „dobrej zmiany”, od połowy 2017 rosną, przez kolejne lata stabilizują się na wysokim poziomie, załamanie przychodzi w końcu 2020 roku.

 

Ale zanim rozszyfrujemy ten wykres, spójrzmy na to, kto dzisiaj widzi zmiany w Polsce jako dobre, a kto jako złe. Zwłaszcza, że różnice są ogromne.

Biedni wciąż zadowoleni, a zamożniejsi już zupełnie nie

Okazuje się, że im kto zamożniejszy, tym mniej zadowolony. Wśród osób z dochodem na osobę w rodzinie do 2,5 tys. przeważa przekonanie, że następuje „dobra zmiana”, wśród zamożniejszych – dominuje poczucie, że jest odwrotnie, a wśród najbogatszych osób zadowolonych ze zmian praktycznie nie ma wcale.

Wynik wskazuje, że sytuacja materialna osób zamożniejszych nie przekłada się na ich ocenę polityki państwa i nie biorą jej pod uwagę oceniając PiS. Najwyraźniej widzą swoje sukcesy jako własne, prywatne osiągnięcia, a na politykę rządu patrzą przez pryzmat wartości życia publicznego. Z wielu sondaży wiemy, że w grę wchodzi tu zestaw wartości demokratycznych, europejskich, równościowych, a także niechęć do autorytarnych rozwiązań.

Podobnie wygląda rozkład odpowiedzi w grupach wykształcenia. Można powiedzieć, że ludzie lepiej wykształceni pasują do propagandowej opowieści PiS o „lewakach” odrzucających wartości konserwatywnej i narodowej prawicy i oburzonych polityką PiS tak dalece, że popierają „ulicę i zagranicę”.

Ubożsi i mniej wykształceni wciąż doceniają zmiany wprowadzane przez PiS. Może nie wiedzie im się jeszcze dobrze, ale ich sytuacja materialna uległa za rządów prawicy relatywnej poprawie. Bezrobocie rejestrowane w chwili wyborów 2015 roku wynosiło według GUS 9,6 proc. w lutym 2020 roku spadło do 5,2 proc., a w wyniku pandemii nieco tylko wzrosło (w listopadzie 2021 – 5,5 proc.). Skrajne ubóstwo wyraźnie spadło z poziomu 7,4 proc. w 2014 roku do do 4,3 w 2019. W pandemicznym 2020 roku znowu zaczęło jednak rosnąć (5,2 proc.).

60 plus wciąż za dobrą zmianą…

W opisanych wyżej zależnościach duże znaczenie mają różnice generacyjne.

Emerytki i emeryci są osobami o względnie niskich dochodach (choć niekoniecznie złej ogólnej sytuacji materialnej, choćby ze względu na zgromadzony majątek; są też stosunkowo rzadko zagrożeni ubóstwem). Przeciętna emerytura w 2021 roku wynosiła 2525 zł brutto, czyli nieco ponad 2100 zł netto. Seniorzy w większości wpadają więc w naszym sondażu do niższych przedziałów dochodowych, osoby młodsze — do wyższych.

Radykalne przełamanie postaw wobec PiS następuje około 55. roku życia: osoby młodsze uważają, że Polska zmieniła się na gorsze, a starsze, że na lepsze. Graniczny jest tu rocznik 1967, czyli ludzi, którzy w 1989 roku mieli 22 lata i właśnie wchodzili w dorosłe życie. Starsi od nich robili to w PRL i może dlatego dostrzegają wciąż „dobrą zmianę”.

 

PiS stara się dbać o satysfakcję najstarszych Polek i Polaków, nie przypadkiem reklamuje Polski Ład przede wszystkim jako „emeryturę bez podatku”. Dlatego tak zaskakujące były deklaracje rzecznika rządu, że obiecywanej przez Kaczyńskiego 14. emerytury w 2022 roku nie będzie. To mogłoby naruszyć poparcie dla PiS osób 60+, którzy – według grudniowego sondażu – stanowią aż 52 proc. wszystkich wyborców Kaczyńskiego.

Jak pisaliśmy omawiając preferencje partyjne w naszym sondażu, czynnik wieku odgrywa coraz większa rolę w grze o władzę. Mamy w Polsce dwa kraje pozostające ze sobą w stanie zimnej wojny: w jednym mieszkają osoby do 50. (a jeszcze wyraźnie – do 60.) roku życia , w drugim – starsze. W tej pierwszej Polsce przygniatającą większość w Sejmie miałaby obecna opozycja. W Polsce osób starszych niepodzielną władzę ma Prawo i Sprawiedliwość.

Czy w przypadku emerytów ważniejszy w wyborach politycznych jest aspekt ekonomiczny czy kulturowy (wyższa religijność, tradycjonalizm) — trudno tutaj rozstrzygnąć. Nie ulega jednak wątpliwości, że PiS stara się mieć dla takich wyborców pakiet dwuskładnikowy: konserwatywno-socjalny. Tym samym odpycha młodszych wyborców.

…ale młodzi już uciekli

Potwierdzają to sondaże „dobrej zmiany”. O ile ludzie 60 plus prawie dwukrotnie częściej widzą zmianę „na lepsze”, to osoby 30 minus – aż czterokrotnie częściej uważają, że zmiana jest „na gorsze”. PiS zawsze był partią raczej starszych wyborców, ale teraz różnice się wyostrzyły.

Widać to na następnym wykresie, gdzie pokazaliśmy odsetek odpowiedzi „zmiana na lepsze” w grupach wiekowych porównując omawiany tu grudniowy sondaż z badaniem ze stycznia 2018 roku.

Uderzające, że zwolenników dobrej zmiany w kategorii 60 plus w ciągu tych prawie czterech lat jeszcze minimalnie przybyło (plus 4 pkt proc.). We wszystkich pozostałych kategoriach – ubyło, ale szczególnie drastycznie wśród najmłodszych wyborców: tylko 15 proc. uważa, że „zmiana jest dobra”. Trzy lata temu sądziło tak aż 49 proc osób w wieku 18-29 lat.

Jak długo „lud” będzie kochać „dobrą zmianę”?

Rząd PiS tradycyjnie stawia na „lud” używając skrajnie populistycznej retoryki. Broniąc Polskiego Ładu premier Morawiecki podkreślał 13 stycznia w Sejmie, że „dla nas mieszkaniec Augustowa, Siedlec i jakiegokolwiek innego miejsca w Polsce jest ważniejszy niż sędzia trybunału z Luksemburga [TSUE – red.]”. Opozycję przedstawił jako obrońców elit, przy czym dołożył absurdalny eurosceptyczny epitet. „Wy, posłowie PO, PSL zrobicie wszystko, żeby wstawić się w obronie brukselskich elit”.

W ustach Morawieckiego – człowieka wyjątkowo zamożnego – takie stwierdzenia brzmią wyjątkowo fałszywie, Kaczyński wyczuł tu niebezpieczeństwo używając określenia „tłuste koty” na opisanie elit finansowych PiS.

Propaganda władzy może przedłużyć politykę „wzmacniania poparcia transferami”, ale na dłuższą metę będzie to skuteczne tylko tak długo, jak „grupy ludowe” będą miały faktycznie podstawy do satysfakcji ze swojej materialnej sytuacji. Tymczasem, jak pisaliśmy w czerwcu 2021 roku analizując dane GUS, „mamy największy wzrost nierówności w ostatnich kilkunastu latach. Jesteśmy blisko powrotu do poziomu z 2015 roku, kiedy wprowadzono program 500 plus i nierówności silnie spadły”. Program 500 plus po rozszerzeniu go na wszystkie rodziny z dziećmi działa mniej prorównościowo, bo – wbrew stereotypom społecznym – to zamożniejsze rodziny mają więcej dzieci.

 

 

 

 

 

Autor: 
zzz
video: 
Polub Plportal.pl:

Reklama