Kaczyński nie ufał nikomu. Swoich przyjaciół też podsłuchiwał. Ardanowski w szoku

Reklama

pt., 01/28/2022 - 09:14 -- zzz

Mentalność funkcjonariuszy PIS przypomina mentalność komunistów w czasach wielkiej czystki, z tą różnicą, że trup pada rzadziej. Uwagę mediów przykuła śmierć b. Dyrektora z CBA, który kierował biurem techniki operacyjnej CBA i odpowiadał za testy systemu Pegasus, za jego uruchomienie i następnie przez trzy lata nadzorował to, w jaki sposób był on wykorzystywany w codziennej służbie.

Okazuje się, że podsłuchiwani byli nie tylko adwokaci, sędziowie, prokuratorzy, opozycyjni politycy, ale także członkowi PIS. Świadczy to o tym, że Jarosław Kaczyński nie ufa nikomu i na każdego chce mieć teczki - materiały kompromitujące.

Były minister rolnictwa jeszcze kilka dni temu mówił, że jeśli postępuje się w sposób klarowny i uczciwy, to nie można bać się podsłuchów. Gdy jednak okazuje się, że naprawdę mógł być inwigilowany, o czym mówi się w sejmowych kuluarach, Jan Krzysztof Ardanowski jest "zdenerwowany i rozgoryczony".

Jeszcze przed tygodniem były minister rolnictwa Jan Krzysztof Ardanowski deklarował, że nie sprawdzi, czy był inwigilowany Pegasusem. - Jeżeli postępuje się w sposób klarowny i uczciwy, to nie można bać się podsłuchów. Mogę podejrzewać, że mój telefon, jak i wielu innych ludzi, zapewne jest podsłuchiwany. Ale to, co mówię przez telefon, mogę powiedzieć panu, ale powiem też w każdej innej sytuacji. I mogę z czystym sumieniem powtórzyć to przed sądem, jeżeli ktoś by sobie tego życzył - mówił polityk skonfliktowany z kierownictwem PiS.

Ardanowski z PiS o aferze Pegasusa: To nie jest rzecz błaha
Kilka dni później rzecznik Porozumienia Jan Strzeżek powiedział w rozmowie z OKO.press, że zgłaszają się do niego politycy PiS "zasiadający w Sejmie i nawet w rządzie", by pomógł im w kontakcie z Citizen Lab. Organizacja ma narzędzia, by móc stwierdzić, czy telefon danej osoby był atakowany systemem Pegasus.

Wśród osób, które miały być zaniepokojone podsłuchami i wahały się w kwestii głosowania w sprawie powołania komisji śledczej, był Ardanowski. Polityk poinformował, że zwrócił się z prośbą o wskazanie zarzutów uwiarygadniających zakładanie podsłuchów i informacje o wydanych na to zgód sądu. Jeśli informacje otrzyma - deklarował - zagłosuje przeciwko powołaniu komisji. Jeśli nie otrzyma, "zastanowi się".

Ardanowski zmienia zdanie, bo mógł być podsłuchiwany
"Dzisiejsze głosowania mogą być niezwykle ciekawe. W kuluarach aż huczy od plotek, że jeden z byłych ministrów - obecny Poseł PiS był inwigilowany Pegazusem. Podobno oprogramowanie wgrano chwile po konflikcie z kierownictwem partii. Milusio" - napisał Strzeżek na Twitterze.

Szybko pojawiły się domysły, że może chodzić właśnie o Ardanowskiego. - Domagam się wyjaśnienia, czy mój telefon był podsłuchiwany za pomocą systemu Pegasus - powiedział były minister w rozmowie z RMF

Jak relacjonuje rozgłośnia, Ardanowski był "zdenerwowany i rozgoryczony doniesieniami". Przypomniał, że jest członkiem PiS od 20 lat, dawał partii twarz i przyczyniał się do wygranych w wyborach. "Całkowicie niezrozumiałe dla niego byłoby, gdyby te informacje się potwierdziły" - podano.

Pytany, czy pozostanie w PiS, jeśli informacje się potwierdzą i jak to wpłynie na jego decyzje w głosowaniach w Sejmie, odpowiedział, że "na pewno nie pozostałoby to bez wpływu na jego postawę". Zadeklarował również, że zmienił swoje podejście do kwestii powołania komisji śledczej.

Autor: 
zzz
Źródło: 

plportal.pl

video: 
Polub Plportal.pl:

Reklama