Daniel Obajtek - współczesny Nikodem Dyzma chce zablokwać stronę "Blokujemy Orlen"

Reklama

śr., 06/29/2022 - 07:07 -- zzz

Daniel Obajtek - współczesny Nikodem Dyzma, zaczynał swoją karierę w firmie wója, którego okradł na kilkaset tysięcy złotych. Zapisał się do PIS, został wójtem Pcimia, a potem dostrzegł go Jarosław Kaczyński, który zafasycował się barwnym życiorysem Daniela. Postępowania karne z łaski Pana zostały umorzone, ale haki pozostały, dzięki którym został mianowany na funkcię prezesa PKN ORLEN.

Nie jest żadnym fachowcem od spraw paliw. Nie rozumie prawa popytu i podaży, ale tacy ludzie Kaczyńskiemu są potrzebni. Tacy gorsi, to znaczy lepsi, bo są gorsi. Na rozkaz PIS-u Obajtek manipuluje cenami paliw, czasem je obniża. PKN ORLEN jest niemal monopolistą na rynku polskim, co szkodzi gospodarce. Według oceny prezesa Obajtka, krytyka Orlenu jest nidozwolna. Utożsamia firmę paliwową z państwem, a państwo to MY partia PIS, a Orlen to zdobycz okupiona krwią w śmiertelnej walce z opozycją.

Do firmy, która obsługuje stronę internetową inicjatywy "Blokujemy Orlen" wpłynęło pismo od kancelarii reprezentującej PKN Orlen S.A, w którym domaga się zablokowania wspomnianej strony. O wszystkim poinformowali administratorzy akcji.

PKN Orlen chce zamknięcia strony "Blokujemy Orlen"
Kancelaria w swoim piśmie stwierdza, że na stronie publikowane są nieprawdziwe informacje oraz naruszane "dobra osobiste" koncernu paliwowego. W poście, opublikowanym na Facebooku, administratorzy inicjatywy "Blokujemy Orlen" stwierdzają, że są to próby wprowadzenia prewencyjnej cenzury oraz ''putinowskie'' formy nacisku, które nie przyniosą sukcesów oczekiwanych, ich zdaniem, przez koncern.

Aktywiści krytykują działania, podjęte przez Orlen, nazywając je ''skandalicznymi'' oraz uderzającymi w ''wartości demokratyczne''. Deklarują ponadto, że już pracują nad przeniesieniem swojej strony do firmy, która obsługuje strony internetowe w Stanach Zjednoczonych.

Wszystko zaczęło się od Bielska-Białej
Akcja "Blokujemy Orlen" wzięła swój początek od słynnego już protestu kierowców w Bielsku-Białej. Na jednej ze stacji Orlenu ''zepsuło'' się w tym samym momencie kilka samochodów. Kierowcy z zatroskaniem zaglądali pod maski swoich aut, jednak nie mogli nic poradzić na ''awarie''. Auta ustawione były tak, aby zablokować ewentualny wjazd na stację innym kierowcom. Wiadomości o proteście szybko rozeszły się po całej Polsce.

Protest kierowców na stacji Orlen. Mają dość horrendalnych cen paliwRYNEK PALIW
Protest kierowców na stacji Orlen. Mają dość horrendalnych cen paliw
W efekcie na Facebooku szybko pojawiła się strona BlokujemyOrlen.pl, która udostępniła wydarzenie ogólnopolskiej blokady stacji paliwowych, należących do PKN Orlen. Miała ona polegać na ustawieniu się w długich kolejkach przy wjeździe i wyjeździe ze stacji, w taki sposób, aby kierowca, chcący naprawdę zatankować, nie mógł tego zrobić. Mimo zapowiedzi blokad w całym kraju, protest spotkał się z przeciętnym zainteresowaniem.

Kolejną akcją, którą przygotowali aktywiści z inicjatywy BlokujemyOrlen.pl była ''Nie kupuje na Orlenie'' (pisownia oryginalna). Ich zdaniem dochody stacji z gastronomii i sprzedaży prowadzonych w sklepikach są znacznie wyższe niż te z paliw. Jak podawali, 75% zysku stacji pochodzi ze sprzedaży takich produktów, jak lekarstwa czy ciepłe przekąski.

Wysokie ceny paliw i rekordowe zyski Orlenu
Główną motywacją inicjatywy BlokujemyOrlen.pl są wysokie ceny paliwa, które drastycznie podrożało po wybuchu wojny. Dziś za litr trzeba płacić około 8 zł, co jest jednym z głównych czynników napędzających inflację.

Jednocześnie sam Orlen na wysokich cenach zarabia krocie. W I kwartale 2022 roku jego zysk netto ("na czysto") wyniósł 2,8 mld zł, o 1 mld zł więcej niż rok wcześniej.

Autor: 
zzz
Źródło: 

plportal.pl

video: 
Polub Plportal.pl:

Reklama