Sławomir Mentzen: PIS pracuje nad ustawą wprowadzającą cenzurę w Internecie

Reklama

czw., 07/30/2020 - 07:18 -- zzz

Wirtualna Polska ujawniła dzisiaj, że Ministerstwo Cyfryzacji pracuje nad kolejną ustawą wprowadzającą cenzurę w Internecie. Tym razem urzędnicy chcą przyznać sobie prawo do decydowania o tym, jakie aplikacje będziemy mogli instalować na swoich telefonach. Powołana ma być specjalna rządowa komisja, której członkowie będą zastanawiać się, co wolno instalować, a czego nie wolno. A jakie mają być kryteria? 

Tu robi się najciekawiej. Otóż cenzurowane będą aplikacje znajdujące się pod kontrolą państwa spoza Unii Europejskiej (czyli w zasadzie wszystkie media społecznościowe), które to państwo ma w swoim prawodawstwie naruszać prawa człowieka i prawa obywatelskie. Ponieważ wszystkie większe media społecznościowe są z USA i Chin, jak rozumiem polski urząd ds. cenzury bierze na cel Chiny, czyli głównie Tik-Toka.
Zwrócić uwagę trzeba na trzy najważniejsze sprawy. Po pierwsze jest to kolejny krok w kierunku cenzury Internetu. Obecnie blokowane są witryny hazardowe, teraz blokowana będzie mogła być każda aplikacja na telefon spoza UE. Wielokrotnie mówiłem, co myślę o cenzurze, ostrzegałem przed tym, że idziemy w kierunku totalitaryzmu, którego nieodłącznym elementem i znakiem rozpoznawczym jest cenzura. Delegalizacja Tik-Toka jest oczywistym wprowadzeniem cenzury. Nie chciałbym się znowu powtarzać, więc przejdźmy dalej.
Drugi aspekt jest już mniej trywialny. Dopiero co polski rząd (słusznie!!!) unosił się, że Unia Europejska nie powinna recenzować poziomu praworządności i przestrzegania praw człowieka w Polsce, a teraz zamierzamy recenzować praworządność i prawa obywatelskie w Chinach. 

Czy rzeczywiście powinniśmy pouczać Chińczyków, jak mają prowadzić swoją politykę wewnętrzną? Swoją drogą jest to komiczne i ciężko mi uwierzyć, że tyle osób bierze zupełnie na poważnie, że chodzi tu o jakieś prawa człowieka. Ludzie wierzący w to, że USA są strasznie cięte na ochronę tych praw zdają się nie zauważać, że problem jest tylko wtedy, gdy dane państwo jest w jakimś konflikcie z USA. Z jakiegoś dziwnego powodu Iran i Chiny należy szykanować, a sojuszników USA w postaci Arabii Saudyjskiej i Izraela nikt o prawach człowieka nie poucza. Okazuje się, że prawa człowieka można deptać dowoli, można karać śmiercią za orientację, za religię, czy za bycie ofiarą gwałtu, byle być w sojuszu z USA.

I tu dochodzimy do punktu trzeciego. Jedynym powodem, dla którego nasz rząd uznał, że powinien cenzurować aplikacje jest presja USA. My nie mamy żadnego interesu w konfliktowaniu się z Chinami czy w ocenianiu ich podejścia do praw człowieka. Nie mamy żadnego wpływu na chińską politykę, z którą zresztą oczywiście się nie zgadzam. Występujemy tu w roli pożytecznego idioty, pionka w ręku USA, wbrew własnym interesom wprowadzamy jeszcze większą cenzurę Internetu i wchodzimy w konflikt ze światowym mocarstwem. Pani ambasador Mosbacher tupie nóżką i nasze ministerstwo w tajemnicy przed obywatelami i innymi członkami rządu pracuje nad ustawą delegalizującą Tik-Toka. Tak działają republiki bananowe.
Ciekaw jestem, czy młoda społeczność Tik-Toka nie rozpocznie jakichś protestów antyrządowych. Kilka lat temu ówczesna młodzież wyszła na ulicę przeciwko ACTA. Czy ich młodsi koledzy i koleżanki ruszą się w obronie swojej ulubionej aplikacji? Jeżeli nie, to ją niedługo stracicie. Piłka jest po waszej stronie.

 

Autor: 
ZZZ
Źródło: 

facebook/plportal.pl

Polub Plportal.pl:

Reklama